Nowa dyrektywa ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Przepisy wzbudzają sporo kontrowersji. Przeciwnicy tych przepisów ostrzegają przed „cenzurą w internecie” i końcem wolności w sieci. Natomiast ich zwolennicy wskazują, że zmiana prawa jest konieczna, by chronić twórców i dostosować przepisy do rzeczywistości.
 
Jak już informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl, projekt w swojej pierwotnej wersji zyskał akceptację większości eurodeputowanych w komisji prawnej (JURI). W swoich założeniach przewidywał m.in., że platformy takie jak Google, YouTube, czy Facebook będą musiały systematycznie skanować udostępniane przez swoich użytkowników treści takie jak wideo, czy muzykę pod kątem przestrzegania praw autorskich.
 
Delegacja PiS w Parlamencie Europejskim ostro krytykowała założenia projektu i wypowiedziała się przeciw stanowisku komisji prawnej PE ws. reformy prawa autorskiego. Nowa dyrektywa miała zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie, a jej oficjalny cel to walka m.in. z piractwem.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: Ważą się losy wolnego internetu. Co nas czeka po głosowaniu w Parlamencie Europejskim?
 

- Próba ingerowania w strukturę internetu budziła i nadal budzi liczne kontrowersje. Przerabialiśmy to już w przypadku próby forsowania zapisów ACTA. Jak się okazuje teraz pomysł wprowadzenia unijnych regulacji obejmujących internet wraca jak bumerang. Tym razem podnoszą się głosy sugerujące, że nowe zapisy mogą w konsekwencji stanowić próbę wprowadzenia do internetu cenzury. Cenzurowanie medium, jakim na przestrzeni lat stał się internet samo w sobie zdaje się być irracjonalne. Wskazuje na to jednoznacznie struktura internetu. Problem polega jednak na tym, że dotąd prace nad regulacjami prowadzono bez większego medialnego rozgłosu. Opinia publiczna o planowanych zmianach dowiedziała się w zasadzie w ostatniej chwili. To całkowite zaprzeczenie idei transparentności. Warto także zwrócić uwagę, że rykoszetem ewentualnego przyjęcia nowych zapisów zostaną ugodzone media. To właśnie one w dużym stopniu ucierpią po wprowadzeniu przepisów najbardziej – mówił w lipcu w rozmowie z portalem niezalezna.pl dr Piotr Łuczuk, medioznawca z Instytutu Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW.

W lipcu Parlament Europejski odrzucił stanowisko komisji prawnej PE ws. reformy prawa autorskiego. Jak widać prace nad projektem nadal jednak trwały.

CZYTAJ WIĘCEJ: MAMY WOLNY INTERNET! Parlament Europejski odrzucił kontrowersyjny projekt
 

Tymczasem jak wynika z najnowszych informacji, pojawiły się trzy nowe wersje projektu dyrektywy: autorstwa KE (której polski rząd nie popiera), projekt autorstwa Rady UE (za którą optuje polski rząd) oraz projekt autorstwa komisji prawnej PE (która w opinii rządu jest „nawet gorsza niż wersja KE”). 5 lipca Parlament Europejski odrzucił tę ostatnią wersję, czyli stanowisko komisji prawnej PE (JURI) ws. reformy prawa autorskiego. Oznacza to ponowną dyskusję na sesji plenarnej PE we wrześniu nad projektem dyrektywy przygotowanym przez Komisję Europejską, oraz nad poprawkami zaproponowanymi przez Radę UE oraz komisję prawną PE (JURI).

Wiceminister kultury Paweł Lewandowski podkreśla, że Parlament Europejski nie odzwierciedla stanowisk państw, tylko grup parlamentarnych, więc dyrektywa może przyjąć różny kształt. Jednocześnie wyraził nadzieję, że do ostatecznej wersji projektu uda się wprowadzić możliwie najwięcej poprawek korzystnych dla Polski

- Liczymy na to, że jak najwięcej postulatów Rady UE zostanie uwzględniona w wersji dyrektywy wypracowanej przez Parlament Europejski, zwłaszcza dot. artykułów 11 i 13, które są - z punktu widzenia naszego kraju - kluczowe - powiedział wiceminister Lewandowski.

Wiceminister kultury poinformował także, że w środę udaje się do Brukseli na zaproszenie grupy polskich europarlamentarzystów, aby wyjaśnić im stanowisko polskiego rządu w tej sprawie.

- To będzie wizyta robocza i nie będzie się odbywała na żadnym forum parlamentarnym. Będę starał się wyjaśnić europosłom, jakie są motywy działania polskiego rządu, żeby mogli wypracować sobie własną opinię w tej sprawie- doprecyzował Lewandowski.