Jak podaje rmf24.pl samolot leciał z wysuniętym podwoziem. Z kolei w połowie lotu pilot miał oznajmić, że podwozie się nie otwiera. Stewardessa poinstruowała pasażerów co należy zrobić podczas awaryjnego lądowania i wybrała pasażerów do pomocy przy ewakuacji.

Ostatecznie podwozie otworzyło się. Mimo wszystko lądowanie samolotu eskortowała straż pożarna.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że nie było awarii samolotu, a najprawdopodobniej doszło do błędu obsługowego przed startem. Zanim samolot zaczął kołować we Wrocławiu, nie usunięto blokady postojowej, która zabezpiecza podwozie przed złożeniem się na płycie. Dlatego po starcie piloci nie mogli złożyć podwozia, ale nie wiedzieli dlaczego - podaje rmf24.pl.