Widzą to nasi polscy znajomi oraz garstka obcokrajowców, ale przeważnie nie przeszkadza nam fakt, że wcale nie docieramy do szerokiego świata. Tymczasem siłę nośną zapewniłoby nam uwiarygodnienie się przez zachodnie autorytety – to oni powinni być autorami tych wpisów, które udostępnią potem ich rodacy. Ten patent opracowała już 250 lat temu caryca Katarzyna II, opłacając francuskich intelektualistów, takich jak Wolter czy Denis Diderot. Płaciła im m.in. sobolowymi futrami. Czy w Polsce, aspirującej do miana zjednoczyciela Międzymorza, nie stać nas kilka sobolowych futer?