Jak już informowaliśmy, Argento miała zapłacić 380 tys. dolarów za milczenie chłopaka. Jimmy Bennet oskarżył aktorkę o molestowanie krótko po tym, gdy ta wyznała, że była jedną z ofiar Weinsteina. Prawnicy młodego aktora twierdzą, że wydarzenie z 2013 roku (wtedy Argento miała wykorzystać go seksualnie) wywołało nieodwracalne szkody w jego psychice i zahamowały rozwój kariery.

CZYTAJ WIĘCEJ: Inicjatorka akcji #metoo oskarżona o molestowanie. Płaciła nastolatkowi za milczenie?

Argento wydała wczoraj oświadczenie, w którym twierdziła że wszystkie oskarżenia, o których pisał dziennik "The New York Times", są zmyślone. A chłopakowi miał zapłacić jej ówczesny partner - w obawie przed skandalem.

CZYTAJ WIĘCEJ: Inicjatorka #metoo tłumaczy się z zarzutów. „Nie molestowałam, ale zapłaciłam”

Oświadczenie wydał też sam 22-letni dziś aktor, który zapewnia, że w 2013 roku został wykorzystany przez aktorkę. Jak dodaje, do tej pory milczał, bo się bał.

Aż wreszcie portal TMZ poinformował, że w wiadomości prywatnej do przyjaciółki Argento przyznała się do stosunku z nastoletnim aktorem. Opublikowano też jej roznegliżowane zdjęcie z Bennettem.

Uprawiałam z nim seks, było dziwnie. Nie wiedziałam, że jest nieletni, do czasu otrzymania listu z żądaniem pieniędzy. Opinia publiczna nic nie wie, tylko tyle, co napisał "NYT"

- pisała Argento do znajomej. 

To nie był gwałt. Ja zastygłam. On leżał na mnie. Potem powiedział mi, że byłam jego seksualną fantazją, odkąd miał 12 lat

 - przekonywała aktorka.

Jak dodała, nie zgłosiła tego nigdzie, bo "było jej szkoda tych dziecięcych aktorów Hollywood, którym się nie udało".