W przyjętym wczoraj przez Radę Ministrów wstępnym projekcie budżetu na 2019 rok założono wzrost PKB o 3,8 proc., inflację na poziomie 2,3 proc., deficyt budżetowy nie większy niż 28,5 mld zł i deficyt sektora finansów publicznych na poziomie 1,8 proc. PKB.

Sasin został zapytany w Polskim Radiu, "co takiego się dzieje", że rozwój polskiej gospodarki może trochę zwolnić, ponieważ założenia wzrostu PKB o 3,8 proc. są dość "wstrzemięźliwe".

- Trudno mówić o jakimś szczególnym wyhamowaniu czy spowolnieniu. Gospodarka ma swoje fazy, ma swoje rytmy. Nie jest tak, że ten okres zwiększonego wzrostu trwa w nieskończoność, więc pewnie można się spodziewać jakiegoś lekkiego wyhamowania, ale nie mówimy w żadnym wypadku o jakimś kryzysie, który ma dotknąć polską gospodarkę

 - odparł Sasin.

Jak mówił, na "fazy gospodarki" składa się "wiele czynników", z których większość nie jest uzależniona od Polski.

- To są pewne światowe tendencje dotyczące sytuacji na rynkach finansowych, dotyczące chociażby ceny produktów energetycznych. To jest zestaw zdarzeń, który leży poza Polską

 - zaznaczył szef Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Podkreślił jednocześnie, że rząd zawsze stara się "ostrożnie planować" wzrost gospodarczy.

- Nawet w tej chwili mamy prognozy, również te formułowane przez Komisję Europejską, które wskazują, że ten wzrost w roku przyszłym może być na poziomie 4,5 proc.

 - dodał.

Sasin zwrócił również uwagę, że od początku rządów PiS deficyt budżetowy jest z roku na rok coraz mniejszy.

Startowaliśmy od tego poziomu, który zostawili nam nasi poprzednicy, czyli grubo ponad 60 mld zł deficytu. Każdego roku obniżamy tę prognozę - w roku przyszłym ma to być 28,5 mld. To jest rzeczywiście rekordowo niski deficyt

 - ocenił.