Teraz drzewa zaatakowane przez kornika w Bawarii są natychmiast wycinane, ale wycinka chorych drzew w Puszczy Białowieskiej została - przy aplauzie Niemiec w Unii - wstrzymana. I mamy teraz ponad 6 mln metrów sześciennych gnijącego drewna, a każde z chorych drzew wciąż zaraża 30 innych… Powinniśmy Niemcom podziękować za ten stan?
- Moim zdaniem trzeba podziękować za to Polakom, że się na to zgodzili. Bo wie pani - ja sobie nie wyobrażam, żeby Polska zaczęła mówić Niemcom co mają w tej chwili robić w Bawarii i oni by to robili; to jest po prostu niemożliwe. Oni respektują prawo, również prawo leśne, ale i prawo Unii Europejskiej, bo przypuszczam, że te tereny są w obszarze Natura 2000, a obowiązkiem w obrębie terenów Natura 2000 jest zachować stan siedlisk i gatunków, które tam występują. Więc jeśli pojawia się jakiś kataklizm, to trzeba go - o ile to jest możliwe - zahamować. I gradacja kornika jest właśnie takim kataklizmem, który totalnie niszczy drzewostany - a w związku z tym i gatunki, które są związane z tymi drzewostanami.
A jak wyglądają teraz drzewostany pozostawione same sobie w Puszczy Białowieskiej?

- Na terenie Puszczy, tam - gdzie zginęły, zamarły drzewostany, drzewa się poprzewracały i leżą w tej chwili w wodzie albo są zarośnięte trawami. I teraz tam nie ma przecież miejsca ani dla dzięciołów, ani dla sów, dla dziuplaków, jak również nie ma miejsca dla gatunków żyjących na obumierających czy też żywych świerkach. Po prostu te gatunki tak samo zginęły, więc jest to łamanie prawa.

A co mówią o tym przepisy Unii?

- Prawo Unii w zakresie Natury 2000 ustala, że jeśli wyznaczyliście obszar, podjęliście to co tam jest i tam to rzeczywiście było, to ma to trwać - bo wszystko jest potrzebne, aby trwały siedliska i te gatunki, w skali Europy.

Na stronie Deutsche Welle Niemcy pouczali Pana, kwestionując potrzebę ochrony drzewostanów i siedlisk w ramach Natury 2000. Profesor Wolfgang Weisser nie widzi jednak tego dylematu. Ogólne zalecenie „podejmowania adekwatnych środków w celu zachowania bioróżnorodności” zawarte w programie Natura 2000 nie oznacza jego zdaniem automatycznie podejmowania jakichkolwiek działań, w tym wycinki. A teraz postępują dokładnie tak, jak Pan działał.

- Muszę powiedzieć, że jako naukowiec nie chcę dyskutować z innymi naukowcami. Naukowcy mogą mieć swoje podejście do sprawy i rozumieć to w swój sposób. Natomiast mogę powiedzieć jedną rzecz: to, co w tej chwili robią Niemcy - o ile mam dobre informacje - to jest respektowanie prawa i wiedzy w zakresie ekologii i entomologii. Czyli jest to nic innego, jak respektowanie prawa Unii Europejskiej w zakresie Natury 2000 (o ile te obszary wchodzą w obszary Natura 2000, a na pewno wchodzą).

Czy mamy tu do czynienia z podwójnymi standardami - bo tam teraz trwa respektowanie prawa a u nas, według nich, to było niszczenie i grabieżcza wycinka?

- No tak… myślę, że ten pan profesor powinien mieć teraz podobne stanowisko w stosunku do leśnych władz niemieckich.

A kto zdaniem Pana Profesora powinien powetować nam straty w Puszczy, jakie już mamy i jakie wciąż się dokonują, w związku z zaniechaniem usuwania chory drzew, wymuszonym przez władze Unii Europejskiej?

- Być może jutro się ukaże artykuł, który wysłałem do ,,Naszego Dziennika" w tej sprawie, więc proszę przeczytać - a chodzi o to, że wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej traktuje o tym, że Polska nie przekonała Unii Europejskiej, czy rozpoczynając proces naprawczy w roku 2017 nie doprowadzi do zakłócenia integracji obszaru ''PLC 2000004 Puszcza Białowieska''. Wg brzmienia wyroku Polska nie udowodniła, że nie będzie straszyła owadów i ptaków - i to jest tylko tyle! Tam nie ma żadnego przecież wyroku, jakichś sankcji, żadnego stwierdzenia, że Polska wycina pierwotną puszczę Europy, czy że wycina nielegalnie - nic na ten temat w wyroku nie ma!

Czyli z tych "śmiertelnie groźnych" zarzutów pozostało stwierdzenie, że działania w Puszczy będą zakłócać spokój owadom i ptakom?

- Tak. Czyli [TSUE - przyp. red] nie jest przekonany, że działania nie zakłócą integralności obszaru. Wyrok dotyczy tego, co żeśmy rozpoczęli w roku 2017 jako proces naprawczy - oni się tego uczepili, ale niestety nie odnieśli się do tego, że między innymi dzięki presji Komisji [KE] no i organizacjom wspieranym przez Komisję zakłócono integralność obszaru w roku 2012 podejmując decyzję o tym, żeby nie zwalczać kornika i żeby nie wycinać drzew. I w związku z tym ta decyzja powodowała, to że mamy 6 milionów metrów sześciennych gnijącego drewna, 3 tys. ha lasu zginęło i zginęły gatunki i siedliska - czyli integralność została zakłócona.Tylko oni ten fakt pomijają całkowicie, natomiast mówią, że Polska nie przewidziała w roku 2017, że nie zakłóci stanu z roku 2008… A ten stan został przecież zakłócony dosyć dawno - bo w roku 2012.

Wtedy, kiedy zarządzono "nie dotykać zaatakowanych drzew, kornik też ma swoje prawa".

Kiedy powiedziano, że nie wolno usuwać drzew starszych, chorych, zmniejszono etap pozyskania i spowodowało to, że stare drzewa zaczęły chorować. A jak się stworzyło do tego warunki, żeby wybuchła epidemia - no to wybuchła. To tak samo, jakby w populacji ludzkiej powiedzieć ''nie zwalczajmy gruźlicy, niech się sami wyleczą'' - i skutek byłby taki, że większość z nas by wymarła, a przeżyła znikoma część populacji.

Czyli następowałaby samoistna depopulacja?

- Tak, ale to już temat na kolejny wywiad.