Cały czas docierają do mnie apele klubów „Gazety Polskiej” w sprawie sytuacji mediów publicznych. Kluby to po prostu widzowie i słuchacze, więc nie wolno ich zdania pomijać milczeniem.

Sam mam z tym jeszcze większy problem, bo nie mam żadnych wątpliwości, iż przez wiele miesięcy znaleźli się politycy w obozie dobrej zmiany, którzy realizowali scenariusz likwidacji Telewizji Republika i izolacji „Gazety Polskiej”, a szczególnie Klubów „GP”. Nie udało im się, ale straty w wyniku tego powstały ogromne. Chamskie odzywki w stylu: „Niech się cieszą z tego, co jest, bo zabierzemy im reklamy”, doprowadziły do tego, że zamierzam osobiście dopilnować kariery kilku osób – i to również w następnych kadencjach Sejmu.

Co do sytuacji w Polskim Radiu – znam i Sobalę, i Krzysztofa Czabańskiego, i jestem gotów pomóc znaleźć rozwiązanie konfliktu, który ma charakter czysto personalny. Radio finansowo się dopina i raczej nie budzi takich emocji jak inne media publiczne, więc nie warto podgrzewać tego sporu. 

Tekst Tomasza Sakiewicza ukaże się w jutrzejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Tomasz Sakiewicz: Dobra zmiana, a prasa pada. Czy nadszedł zły czas dla gazet?