W niedzielę na oknach budynku biura zarządu okręgowego PiS przy ul. Koszykowej w Warszawie - w którym mieszczą się także biura poselskie, m.in. koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego oraz wiceszefa sejmowej komisji ds. afery Amber Gold Jarosława Krajewskiego - namalowano białym sprayem napis „PZPR+”.

Rzecznik prasowy warszawskiego okręgu Prawa i Sprawiedliwości Michał Szpądrowski poinformował, że wizerunek sprawców jest znany. Wcześniej na tym samym budynku pojawił się napis „Se możecie wy…ać”.

Marszałek Senatu niedzielne wydarzenia ocenił w radiowej Trójce, jako "akty wandalizmu", które wszyscy politycy, także opozycji, powinni potępiać.

Politycy opozycji powinni powiedzieć: "nie, stop, nie idźmy w złym kierunku, w złą stronę". To byłby bardzo dobry gest

- powiedział Karczewski. Dodał, że nie słyszał dotychczas z ich strony jednoznacznej krytyki takich zachowań.

Nie wolno bronić wandalizmu, bo to jest łamanie prawa. Chcemy, żeby Polska była państwem prawa - dodał marszałek Senatu. - My to potępiamy i mamy nadzieję, że okres wakacyjny przyniesie refleksje i zaprzestaną (aktów wandalizmu) ci, którzy popierają opozycję - bo to nie nasi zwolennicy wypisują tego typu hasła

- podkreślił.

W ostatnich tygodniach zdewastowano także biura parlamentarzystów PiS w Golubiu-Dobrzyniu i Wąbrzeźnie (woj. kujawsko-pomorskie); w obu przypadkach namalowano napisy "Czas na sąd ostateczny" i "PZPR". Jak informowała policja, w sprawie incydentu w Wąbrzeźnie zatrzymano 50-letnią mieszkankę woj. mazowieckiego, której przedstawiono zarzut propagowania ustroju totalitarnego. Po złożeniu wyjaśnień kobieta została zwolniona do domu.

Nieznani sprawcy namalowali czerwoną farbą napis "Czas na sąd ostateczny" oraz wulgarne słowo na ścianie budynku, w którym się mieści siedziba PiS w Elblągu. Również o tym akcie wandalizmu została poinformowana policja, która będzie prowadzić postępowanie w tej sprawie.