Nic z tych rzeczy, po prostu trzeba być starszym i mądrzejszym, przyjąć naukę, w jaki sposób postępować, aby nikomu nie czynić krzywdy, i uważać na własne słowa, szczególnie te oderwane od rzetelnej oceny sytuacji. Bywa jednak i tak, że ta życiowa reguła działa w drugą stronę i nie dotyczy dzieci. Muszę się podzielić obawą i irytacją, gdy kolejny raz słyszę, że opozycja zachowuje się jak przedszkolaki. Po pierwsze, to bezsensowne upokarzanie przedszkolaków, które zazwyczaj zaskakują błyskotliwością i prostotą w opisywaniu rzeczywistości. Po drugie, opozycja dawno przestała być zabawna i dziecinna, a stała się w swojej agresji nieobliczalna. Fizyczne ataki na Kornela Morawieckiego, starszego człowieka i prawdziwą oazę spokoju, nie mają nic wspólnego z brakiem powagi, to bandytyzm. Przewożenie w bagażniku samochodu na teren Sejmu osobników, którzy publicznie oświadczają, że będą łamali prawo, bo „żarty się skończyły”, to nie puszka za kotem, to przestępstwa i wykroczenia. Państwo w takich przypadkach powinno się zachowywać jak ciocie i dmuchać na zimne. Tymczasem państwo kolejny raz pozwala dziczy na bezkarność i nie stawia granicy tolerancji. Jasiowi i Grzesiowi mamy za robienie głupich rzeczy zazwyczaj nacierały uszu. Opozycyjnej dziczy nie dzieje się nic i dlatego ta bezkarność jest coraz bliższa wydarzeniu się tragedii, przed czym pilnie ostrzegam.