Ustawa, która była niebezpieczna dla Lasów Państwowych, została wczoraj wstrzymana. Zdaniem leśników ten akt prawny, związany z angażowaniem Lasów Państwowych w spółkę Polskie Domy Drewniane doprowadziłby do fatalnych konsekwencji i mógłby skutkować prywatyzacją lasów. Jak ocenia Pan tę sytuację?
Pomysł związany z wytwarzaniem domów drewnianych jest na pewno dobry. Trzeba drewno promować w Polsce - to nie ulega najmniejszej wątpliwości i ono nie może, nieprzetworzone, być eksportowane za granicę. Co innego w formie przetworzonej, bo powstają wtedy tak potrzebne miejsca pracy. Drewno jest świetnym materiałem budulcowym i trzeba pamiętać, że żyjemy w okresie - nazwijmy to ''polityki klimatycznej'', kiedy liczy się dwutlenek węgla i jego koncentracja w atmosferze.
Drewno to jest materiał budowlany, który powstaje dzięki absorpcji dwutlenku węgla i ten proces naturalny został wdrożony jako jeden z punktów polityki klimatycznej, gdzie Polska może tę redukcję koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze wykorzystywać.
Niech pani pamięta, ile energii potrzeba na wytworzenie budulca takiego jak cement, wapno, szkło czy stal - to wielkie ilości wyemitowanego CO2! Sam mieszkam w domu drewnianym, który ma 100 lat i to jest naprawdę sympatyczne mieszkanie, i bardzo energooszczędne.

Czyli domy drewniane - tak, angażowanie do tej spółki Lasów Państwowych - nie?
Oczywiście, bo jest to produkt, który powinien być jako pomysł promowany w Polsce, i to było robione w Ministerstwie Środowiska za moich czasów, robiła to Generalna Dyrekcja Lasów Państwowych. Natomiast pomysł włączenia Lasów Państwowych [LP] do tego, aby uczestniczyły w spółce Skarbu Państwa jest pomysłem zupełnie chybionym! Dlatego, że LP nie są po to, żeby zarabiać pieniądze, ale żeby opiekować się, gospodarować tymi zasobami i je chronić. Ta ochronna gospodarka lasami jest niezbędna dla zachowania bioróżnorodności, dla lepszych stosunków wodnych (funkcja wodochronna) po to, żeby lasy były stale dostępne dla ludzi - to jest misja polskich Lasów Państwowych.

Zwłaszcza, gdy klimat zmienia się na coraz trudniejszy - susze, potem długotrwałe deszcze…
Polskie lasy są unikatem, a największym ich atutem jest to, że one jeszcze się samofinansują! Nigdzie na świecie lasy, które są udostępniane społeczeństwu nie samofinansują się, a jeśli są udostępniane w ręce prywatne, to ich właściciel dostaje od państwa pieniądze za to udostępnianie. U nas lasy są państwowe i one finansują wolny dostęp dla każdego.

Czyli to dobro musimy chronić za wszelką cenę.
Oczywiście, a tym bardziej że jak pani wie, zakusy na tę formę organizacyjną - czyli Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe - były wielokrotne. Pierwszy raz pamiętam za czasów Jerzego Buzka, byłem wtedy ministrem Ochrony Środowiska, Gospodarki Naturalnej i Leśnictwa i pisałem program ochrony środowiska człowieka. Wtedyśmy powiedzieli, że Lasy Państwowe nie mają podlegać przekształceniom własnościowym i tak się nie stało. Był pomysł, żeby zrobić z Lasów jednoosobową spółkę Skarbu Państwa. Niech pani zobaczy, czy jakakolwiek jednoosobowa spółka SP w tym czasie przeżyła?  Nie! Popatrzmy na kolej, na hutnictwo, na cementownie czy na stocznie -  Wszystkie jednoosobowe Spółki Skarbu Państwa stały się łupem kapitału zachodniego i kapitału prywatnego.

Ale udało się, wciąż są Lasy Państwowe jako przedsiębiorstwo, i lasy - te dla nas.
Cały czas tak Pan Bóg daje, że ratuję lasy a później żegnam się z pozycją ministra… To już jest taki mój los. Gdy był pomysł, żeby włączyć do sektora finansów publicznych lasy, zabraliśmy najpierw półtora miliona podpisów. Później był pomysł, żeby LP płaciły haracz. I zaczęły płacić haracz. W sumie zebraliśmy 3,5 miliona podpisów pod konkretną ustawą i konkretnym modelem, jak ma wyglądać system funkcjonowania polskich Lasów Państwowych.
Lasy Państwowe nie są po to żeby budować domy. One mają dostarczyć surowiec i tak pomóc, jak to robią - w budowie dróg powiatowych czy w sensie promocji takich domów, drewna czy projektów. Ale one nie są po to żeby być w spółkach Skarbu Państwa, bo spółki rządzą się własnymi prawami - jest zarząd, prezes i to oni decydują. Wtedy lasy byłyby tylko po to, żeby dofinansować działalność.

Wtedy ludzie, obywatele nie mieliby już nic do powiedzenia, klamka by zapadła.
Nie mieliby nic do powiedzenia i to by była- mówiąc delikatnie - dojna krowa, wykorzystywana dla dobra spółki. Przecież Platforma Obywatelska wzięła 1,6 mld zł od Lasów na drogi, ale nie możemy zobaczyć ani jednego kilometra takiej drogi, która by z tego powstała. Natomiast LP w tym roku wydały chyba 60 mln zł wspólnie z samorządami - i te drogi rzeczywiście funkcjonują, zadowolone są samorządy i nadleśnictwa, i miejscowa ludność. Podkreślam: Lasy Państwowe nie są producentem - czy to kiełbasy (z dziczyzny), mebli czy domów, bo to mają robić okoliczni mieszkańcy i to jest dla nich szansa, ale są po to, żeby chronić lasy przez unikatową formę organizacyjną - Lasy Państwowe.  
Jeśli sprawdzi pani ustawę o lasach, to głównym celem jest chronić wody, glebę i chronić bioróżnorodność, zapewnić trwałość użytkowania wzrost lesistości. Przecież mamy krajowy program wzrostu lesistości - mamy osiągnąć do 2050 r. 33% lesistości kraju i za to też trzeba zapłacić.

Groźna ustawa poszła do kosza i dobrze się stało, co nie oznacza, że trzeba być uważnym i patrzeć co się dzieje?
Ja myślę, że ten układ, ta opcja mniejszości intelektualnej - jak ją nazywam, liberalna, która w każdej partii jest, zawsze będzie uważała, że warto by się dobrać do pieniędzy, które są zgromadzone po to, żeby służyć społeczeństwu. Bo proszę mi wierzyć, że ten układ liberalny, któremu zawsze będzie brakowało pieniędzy, niezmiennie będzie uważał, że jest najlepszy w sensie gospodarowania i patrzył, gdzie są pieniądze - żeby je zabrać i spożytkować na cele uznane przez siebie za słuszne.