Na oskarżenia o ksenofobię prof. Pipes odpowiada, że w głowie ma nie nacjonalizm, ale cywilizacjonizm, i chwali Polaków za antyimigrancką i w tej sprawie antyunijną postawę. To ciekawe, że w Europie, która przypomina sobie swoje winy z XIX i XX w. (kolonializm, wojny światowe) i chce za nie płacić bezgranicznym otwarciem na muzułmanów, Ameryka potrafi sięgnąć w historię jeszcze głębiej i przypomnieć własne zasługi z XVII w. Choć więc zmieniają się państwa i narody, a nasi przodkowie nie uwierzyliby kiedyś, że dzisiejsze sojusze są możliwe (np. francusko-niemiecki), to niezmienne pozostają obszary cywilizacji i pola walki między nimi. Bliżej nam być może do Jana Sobieskiego niż polityków międzywojnia.