Trump - który wielokrotnie publicznie mówił o swoim podziwie dla brytyjskiej monarchini, nazywając ją "wspaniałą kobietą" - został przyjęty na zamku w Windsorze, choć jego podróż do Wielkiej Brytanii nie miała formalnie statusu pełnej wizyty państwowej.

Amerykański prezydent został podjęty z honorami podczas niespełna półgodzinnej herbaty z królową, poprzedzonej krótką ceremonią z udziałem gwardii honorowej, w trakcie której odegrano hymn Stanów Zjednoczonych.

Elżbieta II przyjęła Trumpa wraz z pierwszą damą, Melanią, w dębowym saloniku na zamku w Windsorze, tym samym, w którym w 2016 roku podjęła Baracka Obamę i jego małżonkę Michelle, a w 2008 roku - George'a W. Busha.

Brytyjscy dyplomaci od miesięcy przekonywali na łamach prasy, że spotkanie Trumpa z królową może być szczególnie istotnym elementem wizyty ze względu na fakt, że matka prezydenta była oddaną monarchistką.

Uwagę komentatorów zwróciło to, że prezydent nie ukłonił się przed królową, co - choć ukłon nie jest wymagany od obcokrajowców - stanowiło odejście od przyjętego protokołu.