Mateusz Morawiecki mówił, że Polska jest konfrontowana z nieprawdziwym pomówieniem o naruszanie praworządności.

Najgłębiej jak tylko mogę, wierzę w to, że wynosimy wymiar sprawiedliwości na wyższy poziom niezawisłości, obiektywności i nomen omen sprawiedliwości tzn. spodziewam się, że będzie dużo mniej, a nawet wcale takich haniebnych, czasami contra legem, contra factum, wyroków, jakie miały miejsce w poprzednich 25 latach – powiedział.

Przypomniał, że w środę przed Parlamentem Europejskim w Strasburgu bronił "naszego prawa do dokonywania zmian w wymiarze sprawiedliwości".

My te zmiany przeprowadzimy do końca – mówił.

Premier mówił również o imigrantach. 

W 2015 r. nasi poprzednicy zgodzili się na przyjmowanie bardzo dużej liczby uchodźców. Tam różne liczby padają, kilka tysięcy, kilkanaście tysięcy (...) dużo, dziesiątki tysięcy chcieli przyjmować. My chcemy dbać o to, żeby to państwo polskie decydowało o tym, kogo chcemy przyjmować, kogo nie chcemy przyjmować i jaka kultura będzie dominująca na naszych ziemiach – mówił.

Zaznaczył, że "o to zadbaliśmy w Brukseli dwa tygodnie temu bardzo skutecznie na spotkaniu Rady Europejskiej".

To udało się wbrew potężnej koalicji państw zachodnioeuropejskich, które chciały zmuszać nas do przyjmowania uchodźców na zasadzie rozdzielonych kontyngentów". "My powiedzieliśmy, że to od nas będzie zależało. Zbudowaliśmy bardzo wiele koalicji, z jednymi bardzo twarde, jak Grupa Wyszehradzka, z innymi koalicje cząstkowe, ale koniec końców właśnie doprowadziliśmy do tego, że nasze racje zostały uznane – powiedział.

Tematem przemówienia premiera była również deklaracja polsko-izraelska.

Za sprawą wspólnej deklaracji polsko-izraelskiej postawiliśmy prawdę historyczną z powrotem na nogach; dokonaliśmy zwrotu, jakiego przez ostatnie 30 lat nie było i odzyskaliśmy honor naszych ojców – powiedział.