Wystarczy sprawdzić, kto przychodzi na protesty, by się o tym dowodnie przekonać. Na przykład prawnik, który w ekspresowym tempie otrzymuje z SN pozytywną kasację sprawy, którą prowadzi. Albo stołeczni włodarze, Obywatele RP i KOD-ziarze, którzy zawdzięczają SN pozwolenie na demonstracje, które ze względu na bezpieczeństwo chciał powstrzymać wojewoda mazowiecki. Doskonale wszyscy pamiętamy, co się działo na miesięcznicach smoleńskich. Pamiętamy agresję ze strony „totalnych”, wyzwiska, próby blokowania ulic i profanację mszy św. Protestują ci, dla których ustawa jest zagrożeniem, i robią wszystko, by zablokować wynikające z niej decyzje. Na szczęście większość obywateli jest za gruntowną reformą wymiaru sprawiedliwości. Nareszcie jest realna szansa, by naprawa sądów się rozpoczęła.