CZYTAJ RÓWNIEŻ: Czy Merkel w obawie o swój stołek tworzy "fake newsy"? Czesi i Węgrzy demaskują panią kanclerz

Spór o migrację obnażył stopień politycznego i personalnego rozpadu w parlamentarnym sojuszu chadeckich partii CDU i CSU - ocenia "Frankfurter Allgemeine Zeitung", dodając, że "siła, z jaką obie strony natarły na siebie, nie pozostawiły żadnych wątpliwości, że tu chodzi o walkę o przeżycie".

Ten kryzys (...) to ważny, ale nie zwrotny punkt w historii powolnego wyobcowania (między CSU i CSU - red.), które rozpoczęło się wraz z ponownym wyborem Merkel na kanclerza. Dystans między partiami rósł, bo CSU z wewnętrznym sprzeciwem uczestniczyła w skręcie CDU na lewo w kwestiach rodzinnych i społecznych. Model ten działał, dopóki Merkel nie zezwoliła na niekontrolowany wjazd do kraju setek tysięcy migrantów. Pod tym względem polityka migracyjna to także polityka społeczna i to z bardzo dalekosiężnymi skutkami

- zaznacza "FAZ".

Do tego doszedł spór o władzę i niemoc państwa: w Wolnym Kraju Bawarii (oficjalna nazwa landu - red.) kanclerz za złe wzięto zwłaszcza, że nie zamknęła już potem (granic), twierdząc, że to niemożliwe. Policjanci, przedstawiciele lokalnych władz, obywatele przestali rozumieć świat. Ten brak zrozumienia, który wielu wyborców skłonił do poparcia (antyimigracyjnej, prawicowo-populistycznej) AfD, narasta też w samej CSU. Merkel nie zdołała tego (problemu) rozwiązać i nie sprawiała wrażenia, by było to dla niej ważne

- podkreśla "FAZ".

"Die Welt" ocenia, że w konfrontacji Merkel-Seehofer "zwyciężyła przede wszystkim wspólna presja" wywierana na przywódców CDU i CSU przez deputowanych obu partii.

W tej sytuacji Merkel zdecydowała się odroczyć problem z Seehoferem (...). Panuje rozejm, nie pokój

- zauważa "Die Welt".

Jak dodaje, w osobie Seehofera "koalicja ma teraz nie tylko wicekanclerza, ale dodatkowego kanclerza".

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Szef MSW Niemiec podjął decyzję

"(Seehofer) do wyborów w Bawarii (na jesieni - red.) będzie miał skołatane nerwy. Wyczuł, że (w sporze migracyjnym) CSU nie była tak zdecydowana, jakby sobie życzył. Objawiło się skrzydło partyjne, które w kwestiach kluczowych lepiej czuje się z Merkel niż z nim" - pisze gazeta. W jej ocenie "jeśli nie poprawią się notowania sondażowe CSU w Bawarii, znajdzie się nowy sporny temat, być może ponownie migracji".

Merkel z kolei zetknęła się oko w oko z groźbą porażki we własnej frakcji. (...) Doświadczenie niedoszłej konfrontacji z jej własnymi deputowanymi będzie odtąd w pamięci wszystkich

- podkreśla "Die Welt".

"Sueddeutsche Zeitung" przypomina, że porozumienie CDU i CSU zawarto bez konsultacji z trzecim koalicjantem, socjaldemokratyczną SPD.

 

(Chadecy) wiedzą, że SPD nie poprze tego kompromisu, choćby z powodu zawartego w nim określenia "ośrodki tranzytowe". (...) W tym świetle propozycja (chadeków) wiele mówi o atmosferze panującej w koalicji - (że) CDU i CSU, choćby nie wiadomo jak mocno skłócone, zawsze znajdą siłę, by dokuczyć SPD. Jeśli szefowa socjaldemokratów Andrea Nahles liczyła, że ta koalicja będzie kiedyś współpracowała w duchu zaufania, to teraz już wie", że nie będzie

- ocenia dziennik.

SZ" wskazuje, że SPD nie może po prostu blokować umowy CDU z CSU, bo zostanie wówczas oskarżona o brak zrozumienia dla bezpieczeństwa narodowego. "SPD nie powinna zwyczajnie mówić "nie", powinna pokazać chadekom, jak to należy zrobić

- konkluduje.

"Tagesspiegel" pisze z kolei, że "od (chwili zawarcia) porozumienia CDU-CSU wiemy już, że przynajmniej w kwestii migrantów przyszłość Europy nie przyniesie wspólnego rozwiązania, lecz że porozumienia dwóch lub więcej stron będą od teraz jedynym akceptowalnym rozwiązaniem tego problemu".

"Czasy, w których Europa czerpała swą siłę z jedności, już minęły"

- zauważa dziennik.