Statek Lifeline prywatnej niemieckiej organizacji Mission Lifeline w środę zawinął do maltańskiego portu, aby po sześciu dniach oczekiwania na pozwolenie mogło wreszcie zejść na ląd 234 imigrantów uratowanych u wybrzeży Libii.

Kapitan Reisch, obywatel Niemiec, został dziś zwolniony za kaucją w wysokości 10 tys. euro. Nie wolno mu opuszczać Malty, musiał oddać paszport, zabroniono mu zakwaterowania się na Lifeline. Proces ma zostać wznowiony w czwartek.

Reisch podkreśla fakt uratowania 234 osób i nie poczuwa się do winy - informuje w oświadczeniu organizacja Mission Lifeline. Unia Europejska zarzuca kapitanowi - jak podkreśla agencja dpa - kierowanie się motywami politycznymi, skutkujące narażeniem życia uchodźców na Morzu Śródziemnym.

Po uratowaniu migrantów u wybrzeży Libii statek Lifeline przez prawie tydzień nie mógł uzyskać zgody na zawinięcie do jakiegokolwiek portu. Ostatecznie zgodę wydała Valletta, ale władze maltańskie zarzuciły organizacji Mission Lifeline, że jej statek nie był odpowiednio zarejestrowany oraz że kapitan Reisch zignorował polecenie włoskich władz, by ratowanie uchodźców pozostawić libijskiej straży przybrzeżnej.

Dpa odnotowuje również, że według rządu Holandii statek Lifeline nie powinien pływać pod banderą holenderską, nie jest bowiem wpisany do holenderskiego rejestru statków, lecz jedynie do rejestru jednego ze związków sportów wodnych.

Przed maltańskim sądem okazało się ponadto - jak pisze dpa - że patent, który ma Reisch, zezwala mu jedynie na żeglugę przybrzeżną (na obszarze w odległości do 30 mil morskich od wybrzeża).

Agencja Associated Press odnotowuje, że maltańska prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o konfiskatę Lifeline. AP pisze, że Malta, podobnie jak Włochy, zdecydowanie sprzeciwia się operacjom prywatnych statków ratujących uchodźców na Morzu Śródziemnym.