Inni wyklinają trenera Nawałkę, który wybrał tych zawodników, a nie innych. Tymczasem prostsze byłoby przyjęcie, że po prostu w piłce nożnej nie wszystko jest do przewidzenia. Albo inaczej – na poziomie mistrzostw świata wygrana jest zwykle dziełem przypadku. Wskazuje na to statystyka. Badacze przeanalizowali tysiące spotkań, żeby na przykład dojść do wniosku, że drużyna, która strzela częściej na bramkę, ma około 47 proc. szans na zwycięstwo. Dzięki badaniom statystycznym wiemy, że najczęstszym padającym wynikiem w Europie jest 1:1, i że jest tak we wszystkich czterech największych ligach. Zresztą niezależnie od tego, czy są to Niemcy, Francja, Anglia czy Hiszpania, to podobna jest również średnia ilość podań, strzałów, rzutów rożnych. To zaskakujące dane, biorąc pod uwagę, że co drugi piłkarski ekspert powie, iż najbardziej ofensywna jest liga hiszpańska, a gracze defensywni królują we włoskiej. A może chcecie Państwo wiedzieć, jakie jest prawdopodobieństwo, że drużyna niżej notowana wygra z tą teoretycznie lepszą? Zdaniem badaczy około 45 proc. Według nich mniej więcej połowa bramek strzelanych w ligach Europy to wynik przypadkowych zagrań. Trudno było mi się z tymi danymi pogodzić, gdy czytałem książkę „Futbol i statystyka”, ale gdy się przez nią przebrnie, inaczej patrzy się na piłkę nożną. No i przede wszystkim ci wszyscy mądrale w studiach telewizyjnych bardziej bawią. Muszą bowiem uzasadniać, czemu ich zdaniem padnie orzeł.