Niewątpliwą oznaką sukcesu jest według francuskich mediów 57 minut prywatnej audiencji u papieża.

- Z żadnym szefem państwa czy szefem rządu Franciszek nie rozmawiał tak długo

 – informowali wysłannicy telewizji LCI.

"Le Figaro" zauważa, że "zarówno prezydent Francji, jak i papież mają naturalną skłonność do bezpośrednich kontaktów, ale potrafią też okazać chłód. Ich gesty są więc dowodem pozaprotokolarnego porozumienia".

Prezydent Macron przyjął wczoraj tytuł honorowego protokanonika papieskiej bazyliki świętego Jana na Lateranie. Godność odziedziczona po królach Francji przysługuje prezydentom kraju, ale nie wszyscy ją przyjęli. Odmówili jej wszyscy lewicowi prezydenci Francji. Udział Emmanuela Macrona w ceremonii niektórzy politycy uznali za sprzeniewierzenie się laickości, która została zapisana w konstytucji.

Przywódca skrajnie lewicowej i populistycznej Francji Nieujarzmionej Jean-Luc Melenchon przyjęcie tytułu przez prezydenta nazwał "lekceważeniem laickości Republiki i lekceważeniem katolików, którzy mają teraz cukrowego kanonika".

Deputowany tej partii Alexis Corbiere uznał, że "prezydent laickiej republiki nie powinien przyjmować tytułów religijnych, nawet wyłącznie honorowych" i wezwał Macrona do "zerwania z tą tradycją".

Na te zarzuty Pałac Elizejski odpowiadał, że tytuł honorowego protokanonika rzymskiej bazyliki na Lateranie "to część pakietu prezydenckiego. Można nie uczestniczyć w tej uroczystości, ale i tak się go ma".

Tytuł "pierwszego i jedynego honorowego kanonika arcybazyliki na Lateranie" prezydenci Francji odziedziczyli po monarchii. Pierwszym honorowym kanonikiem był Ludwik XI, następnie po przejściu z protestantyzmu na katolicyzm został nim Henryk IV, a po nim wszyscy królowie i prezydenci, którzy są honorowymi kanonikami również w kilkunastu parafiach francuskich.

Radna paryska z partii Europa Ekologia-Zieloni Caroline Mecary uznała, podobnie jak niektórzy inni obserwatorzy, że "to kalkulacja polityczna, a Macron chce przyciągnąć do siebie katolickie owieczki".

Na te zarzuty odpowiedział ekspert od spraw watykańskich Bernard Lecomte, który zaznaczył, że "zaledwie 4 proc. Francuzów chodzi co niedzielę do kościoła, nie są więc ważnym odłamem elektoratu".

- Laickość nie może być współczesną pruderią polegającą na tym, że wzywa się do "niemówienia o religii", a to dlatego, że potrzebujemy religii antropologicznie, ontologicznie i metafizycznie

 – mówił wczoraj w Rzymie Emmanuel Macron.

Dziś komentatorzy przypominają jego wcześniejsze wystąpienia, gdy prezydent wzywał do "zreperowania zerwanych więzów między Kościołem i państwem" i nakłaniał katolików, by ze swoimi ideami uczestniczyli w życiu społecznym i politycznym.

Publicystka miesięcznika "Causeur" Anne-Sophie Chazaud oceniła, że odchyleniom od tego, co nazywają "akrobacją Macrona na pograniczu zasady rozdziału Kościoła od państwa", sprzeciwiają się nie tylko "zawzięci bezbożnicy". Jak ostrzegała, wezwanie do katolików usłyszą najpierw muzułmanie, którzy niewątpliwie aktywniej od chrześcijan zechcą wprowadzać swe idee do francuskiego życia społecznego i politycznego.