Kościół i jego postulaty są na Zachodzie w mediach głównego nurtu (nawet tych prawicowych) bezustannie sekowane czy wyśmiewane. A potem zaglądamy do danych i okazuje się, że Kościół jest wielki jak nigdy. Jak to wytłumaczyć? Otóż wiara jest dziś żywa na ogół w świecie peryferyjnym – Kościół rośnie w Czarnej Afryce, często nawet kosztem islamu (!), albo w jednym z najludniejszych krajów świata – Brazylii. Dodatkowo sprzyjają temu dobre wskaźniki demograficzne w regionach, gdzie Kościół „łowi” najwięcej dusz. Nietrudno przewidzieć, że powstaje nowy Kościół. W starożytności jego centrum była Afryka Północna i Azja Mniejsza, potem Europa, a w trzecim tysiącleciu centrum przeniesie się jeszcze gdzie indziej. Ostatni będą pierwszymi.