Sławomir Nitras 32 razy przerywał przemówienie premiera Mateusza Morawieckiego. Wcześniej przekonywał, że politycy PiS-u go nękają. Kłamstwo obnażyła Beata Mazurek, rzecznik PiS.

Podała, że decyzja o obniżeniu Nitrasowi pensji na 3 miesiące to nie kara wymierzona przez marszałka Terleckiego (który rzekomo miał się na Nitrasie zemścić). Sprawa ta stawała na prezydium Sejmu i była rozpatrywana przez wszystkich członków prezydium.

CZYTAJ WIĘCEJ: Co w Platformie myślą o Nitrasie? Kidawa-Błońska chyba powiedziała o jedno słowo za dużo…

Tym razem Nitras przyjął inną taktykę. Ocenił, że nie przerywał premierowi, tylko… komentował jego słowa.

Nie przerywałem wystąpienia premiera. Ktoś, kto zna salę plenarną i sposób funkcjonowania parlamentu to wie. Zresztą ktoś, kto widział wystąpienia premiera, przecież on mówił płynnie, nikt mu nie przeszkadzał. Po prostu komentowałem jego wystąpienie. To naturalna rzecz. Mówiący na sali plenarnej nie słyszy tego, taka jest akustyka sali plenarnej. To oczywiście kłamstwo ze strony PiS-u, tylko i wyłącznie pretekst do tego, żeby mnie ukarać. Jeden z kolejnych. Przeżyję

– przekonywał Sławomir Nitras w „Politycznym Graffiti” Polsat News.