Ostatecznie jakoś tak się stało, że nie otrzymaliśmy żadnych zleceń. W tajemniczych okolicznościach doszło do storpedowania tych intratnych kontraktów. Co więcej, sabotaż odbył się wewnątrz kraju. Nie wiadomo do końca, kto był w niego zaangażowany. Ta zdrada stanu nigdy nie została nawet zbadana. Skandal szybko i skutecznie zamieciono pod dywan. Tymczasem w te godzące w interes RP działania musieli być zamieszani wpływowi ludzie zarówno z kręgów polskiej polityki, jak i służb specjalnych. Jeśli dziś już nie można ich pociągnąć do odpowiedzialności karnej, to przynajmniej powinniśmy poznać nazwiska tych zdrajców.