Wczoraj Prezydium Sejmu postanowiło obniżyć o połowę, na 3 miesiące, uposażenie poselskie Sławomirowi Nitrasowi (PO), gdyż w ocenie władz Sejmu Nitras, przerywając środowe wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego „naruszył powagę Sejmu”.

Jak podało Centrum Informacyjne Sejmu, decyzja o obniżeniu Nitrasowi pensji na 3 miesiące "ma związek z zachowaniem posła podczas wystąpienia premiera Mateusza Morawieckiego, w punkcie dotyczącym wniosku o wyrażenie wotum nieufności wobec Wiceprezes Rady Ministrów Beaty Szydło".

CZYTAJ WIĘCEJ: Nitras, ukarany za przerywanie obrad, mówił o "nękaniu". Dostał odpowiedź. Padły też słowa o wyjeździe do Turcji

Zdaniem Nitrasa kara to przejaw „nękania” go przez polityków PiS. Na swoim profilu na Twitterze napisał: "Długi miesiąc musiał czekać pan Terlecki, ale się zemścił (...)".

Do tego wpisu odniosła się dziś Beata Mazurek.

Nitras kłamał i kłamie. To nie jest kara wymierzona przez marszałka Terleckiego, tylko to jest sprawa, która stawała na prezydium Sejmu i była rozpatrywana przez wszystkich członków prezydium. To był wniosek marszałka Kuchcińskiego, a większość zadecydowała o tym, żeby karę na Nitrasa nałożyć. To nie był odwet za nic, tylko efekt tego, że ponad 30 razy zakłócił wystąpienie premiera. Nie po raz pierwszy zachowuje się na sali sejmowej skandalicznie

– powiedziała w „Politycznym Graffiti” Polsat News rzecznik PiS.

Zacytowała też słowa Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która została zapytana o posła Nitrasa.

Kiedy na prezydium Sejmu pytałam, czy rzeczywiście nie ma na Nitrasa żadnego wpływu, to marszałek Kidawa-Błońska odpowiedziała mi: nie, on taki jest. No bardzo przepraszam, ale jeżeli on taki jest, to nie znaczy, że wszyscy muszą akceptować to, jaki on jest

– stwierdziła Beata Mazurek.

Padły też ostrzejsze słowa. Rzecznik PiS oceniła, że Sławomir Nitras usiłuje zrobić z siebie męczennika.

Ja już nie chcę z nim rozmawiać, bo jaki on jest, to każdy widzi. Są stenogramy mówiące o tym, ile razy on przerywał posiedzenie Sejmu. Mnie nie interesuje to, że on jest taki, jaki jest. Jak nie umie się dostosować, to albo niech się leczy, albo niech rezygnuje. Nikt nikomu nie odmawia prawa zabierania głosu zgodnie z regulaminem. Zachowujmy się wszyscy przyzwoicie, natomiast jak ktoś nie umie się zachować, to niech nie ma pretensji, że zostanie w taki czy inny sposób ukarany

– powiedziała Mazurek.