4 czerwca Polacy przystąpili do pierwszych czterech konkurencji. Rano cztery Leopardy 2A5 wyruszyły z parku w kierunku pierwszego punktu zawodów – wykrywania sił, sprzętu i rodzajów uzbrojenia przeciwnika w terenie zabudowanym. Brabantczycy w wielkim skupieniu rozpoczęli obserwację terenu gdzie, według podanych informacji, miał się ukrywać przeciwnik. Po niespełna kilkunastu minutach prawie wszystkie cele zostały bezbłędnie wykryte, a o ich wykryciu zameldowano dowódcy. Kierownik konkurencji, por. Steve Nelson z amerykańskiej armii bardzo chwalił polskich czołgistów — czytamy na portalu 34. BKPanc.

Polscy żołnierze byli absolutnie doskonali. W bardzo krótkim czasie wykryli siły i środki przeciwnika, świetnie meldowali i zrobili to bardzo szybko. Jestem przekonany, że mają szansę na pierwsze miejsce (...) Polacy wykonali dzisiaj kawał dobrej roboty

— ocenił por. Nelson, cytowany przez oficjalny portal żagańskiej brygady.

Kolejnym zadaniem jakie czekało na Polaków, było obliczenie odległości do dziesięciu ukazujących się celów bez użycia celownika laserowego. Żołnierze bazowali jedynie na optyce i na jej podstawie wyliczali odległości. Również w tej konkurencji uplasowali się w czołówce drużyn. Trzecie zadanie wymagało od czołgistów bardzo dobrej kondycji fizycznej. Polacy strzelali z broni osobistej na czas. Liczyła się oczywiście celność i jak największa liczba trafień — czytamy.

Strzelanie składało się z czterech punktów. Każdy żołnierz musiał oddać strzały do ukazujących się celów w pozycji leżącej, klęczącej oraz stojącej. Jednak dla utrudnienia w trakcie wykonywania tej konkurencji czołgiści musieli przebiec ok 300 m z dwiema skrzynkami amunicji, wejść i wyjść z czołgu, a wcześniej jeszcze pięcioma strzałami trafić w sam środek tarczy — podaje 34. BKPanc.

Ostatnia konkurencją, z jaką przyszło się zmierzyć pancerniakom z hetmańskiej brygady w pierwszym dniu zawodów w niemieckim Grafenwoerth było rozpoznawanie sprzętu. Poruszając się czołgami po wyznaczonej drodze, załogi miały za zadanie odnaleźć trzydzieści tabliczek ze zdjęciami czołgów i śmigłowców rozmieszczonych w różnych odległości od trasy, którą poruszał się pluton. Również i z tym zadaniem czołgiści poradzili sobie perfekcyjnie. 

Wtorek to dla pancerniaków z żagańskiej brygady pierwszy sprawdzian umiejętności ogniowych, podczas strzelania plutonu czołgów w natarciu.