Podczas 28. Festiwalu Mozartowskiego będzie można panią usłyszeć w „Czarodziejskim flecie”, „Uprowadzeniu z Seraju” oraz koncertach „Msza C-moll” i gali finałowej. Która z tych kompozycji salzburskiego mistrza jest Pani najbliższa, a która sprawia największą trudność?

Jeśli chodzi o trudność, to zarówno aria Królowej Nocy, jak i rola Konstancji są bardzo wymagające. To wyzwanie, ale ja lubię wyzwania. To dla mnie dwie zupełnie różne role. Królową Nocy wykonywałam w wie-lu inscenizacjach, a rolę Konstancji dopiero niedawno przygotowałam i od niedawna ją śpiewam – stąd ten występ cieszy mnie podwójnie.

Na czym polega trudność tych ról?

Mozart jest wspaniały i wymagający. Daje mobilizację do doskonalenia głosu, ale wymaga dobrego przygotowania. Z każdym spektaklem widzę, jak mój głos wspaniale się rozwija. Może to ciężko wytłumaczyć, ale podstawą do rozwoju dla śpiewaka są dobrze dobrane partie. Partie Mozartowskie są dla mnie podstawą. Czuję, że mój głos jest tam, gdzie powinien być.

Podczas spotkania z dziennikarzami w maju powiedziała Pani, że bardzo chętnie przylatuje do Warszawy „na Mozarta”. A jak się Pani czuje w Warszawskiej Operze Kameralnej?

Zawsze czuję się w niej bardzo dobrze. Panuje tu wspaniała atmosfera, koledzy soliści są niezwy-kle pomocni. Nawet jeśli nie mogę być na wszystkich próbach, to chętnie mi pomagają. Poza tym dla śpie-waka jest ważne to, z jakim przyjęciem się spotyka. A tu zawsze publiczność nagradza gromkimi brawami. To sprawia wiele satysfakcji.

CZYTAJ TEŻ: Na Mozarta do Warszawy