Cały tekst ukaże się w środowym wydaniu tygodnika, poniżej prezentujemy jego fragmenty. Jak podkreśla dr Jerzy Dudała, wszelkie próby brutalnego ingerowania świata polityki w świat kibiców skończą się porażką, bo kibice, w przeciwieństwie do większości polityków, są ludźmi idei.


„Kibice są najuczciwsi i najbardziej autentyczni”


„W bylejakiej polskiej piłce to właśnie kibice byli i są najuczciwsi i najbardziej autentyczni, choć czasy niestety są takie, że spontaniczność przegrywa z reżyserką - także na trybunach stadionów. Kibice poświęcają własne pieniądze i prywatny czas swym ukochanym Klubom, choć często postawa piłkarzy na boisku nakazywałaby zająć się czymkolwiek innym. Jednak u nas chodzi się właśnie wspierać dany klub, a nie ze względu na poziom sportowy, bo ten jest doprawdy żenujący, co dobitnie pokazał miniony sezon w polskiej ekstraklasie, a właściwie ekstraklapie” – pisze socjolog.


Jak podkreśla, „kibicowanie to budowanie więzi społecznych, wspomnienia (…) przekazywane z pokolenia na pokolenie tradycje, to opowieści z kibicowskiego szlaku, które obrosły w legendy. To barwy, to herby, to wreszcie kibicowskie przyjaźnie”.


Zdaniem dr Dudały, ruch kibicowski mocno się w Polsce zmienił na przestrzeni ostatnich lat, co widać gołym okiem: „Coraz więcej kibiców interesuje się historią Polski, ważne dla nich jest hasło: Bóg-Honor-Ojczyzna. Bardzo często kibice wspierają naszych narodowych bohaterów, z których wielu żyje w zapomnieniu. Tu wielka rola liderów grup kibicowskich. To oni nadają ton”.


Jak zaznacza autor pracy doktorskiej o kibicach, to nadawanie tonu jest o tyle ważne, że wpływ tych liderów dociera na dzielnice i osiedla, w miejsca, do których nie dotarłyby inne środowiska patriotyczne. Podkreśla, że tak samo było w latach 80. w Gdańsku:  „Nie wszyscy kibice Lechii Gdańsk walczyli za komuny z ZOMO. Ale otoczkę kibicowską biało-zielonych stworzyli ci, którzy potrafili się postawić zomowcom”.


Cyniczne kłamstwa mediów i wojna z Tuskiem


Zdaniem socjologa stadiony kształtują typ osobowości, który odbiega od tego, jakich obywateli chciałyby kształtować politycznie poprawne media: „trzeba pamiętać, że stadion to nie opera. Stadiony zawsze były miejscem, gdzie dało się >>wypuścić parę<<, odreagować różne codzienne stresy. Trzeba być cynicznym i zakłamanym, by dowodzić, że kibice na stadionie powinni się zachowywać jak w operze. Kiedy premierem był Donald Tusk, to kibice byli na celowniku, napiętnowano ich non-stop, a media mainstreamu często emitowały programy o kibolstwie, w których wypowiadały się różne osoby, za wyjątkiem kibiców właśnie. Z premedytacją łamano naczelną zasadę dziennikarską i nie dano się wypowiedzieć jednej ze stron. Wśród kibiców jest wiele osób nietuzinkowych i kreatywnych. Wystarczy tu wspomnieć o kibicu Legii >>Staruchu<<, któremu zmarnowano za czasów rządów PO-PSL kawałek życia, bo ośmielił się krytykować ówczesną władzę”.


Podkreśla, że to kibice zmienili w wielkim stopniu światopogląd młodych Polaków, który dziś w większości wspierają prawicę: „Niektórzy przy tym jakby nagle zapomnieli, że obecna ekipa doszła do władzy także dzięki środowiskom kibicowskim, które mocno kontestowały rządy koalicji PO-PSL. Ta kontestacja przeciągnęła na stronę obecnie rządzących wielu młodych, którzy byli wówczas niezdecydowani”.


Skąd wzięła się wojna kibiców  z Tuskiem? Socjolog wyjaśnia: „Kilka lat temu często także ci spokojni kibice, nie lubiący awantur, zjednoczyli się przeciwko rządowi ówczesnego premiera Donalda Tuska. Nikt bowiem nie lubi, kiedy przedstawia się go ciągle w krzywym zwierciadle i na każdym kroku szykanuje. Na siłę robiono z kibiców bandziorów, choć tak naprawdę jedyną ich >>winą<< była kontestacja poczynań ówczesnej władzy”.


W efekcie „transparenty na stadionach i różne akcje pokazujące nieudolność ówczesnych rządów z pewnością trafiły do wielu młodych ludzi, którzy na co dzień nie byli kibicami”.


Skrajnie nieprawdziwe stereotypy


Jak tłumaczy, o tym powinni pamiętać politycy prawicy „gdyby na przykład ktoś kiedyś wpadł na >>genialny<< plan wytoczenia dział przeciwko środowisku kibiców, by przykładowo przykryć jakiś niewygodny dla władzy temat. A takie tematy będą się pojawiać, bo niezależnie od tego, kto nam bardziej na scenie politycznej pasuje, politycy to najczęściej osoby patrzące głównie na własne kariery. W samym środowisku związanym z obecnym obozem władzy też nie brakuje zwykłych mentalnych śmieci, których przyciągnął sukces i które niczym g… przykleiły się do okrętu a teraz głośno krzyczą: >>płyniemy!<< Nie brak tam także takich, którzy jeszcze niedawno pluli na >>pisiorów<<, a teraz im schlebiają i komplementują, by samemu móc robić różne biznesy”.


Zdaniem socjologa, obraz kibiców jaki mają w głowie ci, którzy ich nie znają, jest skrajnie nieprawdziwy: „Mainstreamowe media zdołały wielu ludziom wtłoczyć w głowy stereotypowe postrzeganie środowiska kibicowskiego. Jako takiego, gdzie królują: agresja, przemoc, wandalizm, chamstwo i co tam jeszcze kto chce sobie dopowiedzieć.

Tymczasem kibice tworzą niezwykle pojemne środowisko, w którym są bardzo różne osoby. Na trybunach polskich stadionów zasiada przekrój całego społeczeństwa”.
Na czym polegają manipulacje mediów? „Media mainstreamu praktycznie nie pokazują jasnej strony kibicowania, a skupiają się tylko na awanturach, czy nawet niewielkich incydentach. Cynicznie od lat same podgrzewają atmosferę, a później użalają się nad złą sytuacją na stadionach. Akurat to się nie zmieni. One nadal będą przyklejać kibicom łatkę oszołomów i ksenofobów. Warto o tym pamiętać oglądając kolejne >>rewelacje<< i czytając kolejne pseudo-relacje” – pisze dr Dudała.


Cały obszerny artykuł w najbliższym tygodniku Gazeta Polska, który ukaże się w kioskach w najbliższą środę.