W rozmowie z naszą reporterką Cezary Andrzej Jurkiewicz, prezes zarządu PFN podkreślił, że Fundacja nie powinna być odbierana jako agencja PR, choć często właśnie tak jest traktowana nawet przez dziennikarzy.

- W kontekście tego wszystkiego, co się dzieje wokół Polskiej Fundacji Narodowej trzeba powtórzyć pewną informację, którą staramy się przekazywać. Po pierwsze nie jesteśmy agencją PR. Nie jesteśmy od bieżących spraw. Działamy przede wszystkim długofalowo – wyjaśnił Jurkiewicz.

Z kolei Maciej Świrski, prezes Polskiej Fundacji Narodowej zwraca uwagę na symboliczny aspekt zawartej dziś umowy z  amerykańską fundacją Victims of Communism Memorial Foundation. Przy okazji Świrski zwraca uwagę na problem fali manipulacji na temat Polski.

- Udało się naszych amerykańskich przyjaciół przekonać do prawdy o tym, jaka Polska współcześnie jest, że nie jest faszystowska, że nie ma łamania demokracji, że jest normalnym krajem tak samo demokratycznym jak USA. To było przekonanie ludzi, którzy nie mieli do tej pory prawdziwej informacji, na temat, co się tutaj tak naprawdę dzieje, bo nie było to polskiego przekazu w tamtą stronę mówiącego prawdę. On był w stopniu znikomym, a jedyny przekaz, który się przebijał, to był przekaz kłamliwy drugiej strony - wyjaśnia prezes PFN.

Odnosząc się do skali manipulacji Maciej Świrski i Cezary Jurkiewicz zwracają uwagę na najbardziej absurdalne fake newsy krążące w obiegu medialnym na ich temat.

- NA przykład redaktor pewnej radiostacji powiedział w wywiadzie z konserwatywnym politykiem: „a co pan poseł powie na to, że zarząd PFN jest w tej chwili w Pjongjangu i bardzo dobrze się bawi?”, a my byliśmy w Warszawie - żadnym Pjongjangu.  [...] Informacje, które na temat nas obu, czy Polskiej Fundacji Narodowej są rozpowszechniane w przestrzeni publicznej, czy to w ramach internetu, Twittera, czy przez media tradycyjne, one są podawane w taki sposób, który urąga wszelkim możliwym minimalnym nawet standardom dziennikarskim. Na mój temat pojawiło się kilkanaście artykułów: co ja robię, czym się zajmuję, jakie są moje sukcesy i porażki, ale ani razu, żaden z tych dziennikarzy np. „Newsweeka”, czy „Wprost” się ze mną nie skontaktował, w celu uzyskania komentarza na ten temat, co jest podstawowym elementarzem pracy dziennikarskiej. Oznacza to, że to jest po prostu nagonka. - podsumowuje Maciej Świrski.