Nienawiść Doroty Stalińskiej do PiS, podobnie jak Piotra Kraśki, którego dziadek Wincenty, sekretarz ds. propagandy w KW PZPR w Poznaniu, pobity został przez robotników w czerwcu 1956 r., jest zrozumiała. PiS wprowadzający w życie idee solidarności, nie tylko przez 500+, ale jeszcze bardziej przez odebranie przywilejów ludziom z komunistycznym rodowodem, tak żeby nieuprzywilejowani też mogli awansować na uczelniach, w mediach, filmie czy teatrze, jest dla nich koszmarem. PiS to dzisiaj solidarność i ważne, by odczuli to też niepełnosprawni, którym należy się ona w szczególny sposób. I na pewno większość z nich nie chce, by to Stalińscy byli ich reprezentantami.