Zamieszki spowodowały, że media w komentarzach poświęciły im więcej miejsca, niż strajkowi i żądaniom manifestujących pracowników.

- Takie zajścia stały się od pewnego czasu rutyną i aż dziw, że nie znaleziono jeszcze sposobu na niedopuszczanie bojówkarzy „black block” (czarnego bloku), którzy za każdym razem realizują ten sam scenariusz - powiedział sprawozdawca telewizyjnego kanału informacyjnego LCI.


Według cytowanego przez dziennik „Le Monde” profesora socjologii politycznej Oliviera Fillieule’a to, że na czele manifestacji awanturników jest niewiele mniej niż demonstrantów, wynika z coraz mniejszej wiary „w skuteczność manifestacji, które napotykają bezwzględną nieustępliwość władz”.

- Ta strategia jest ryzykowna, ponieważ skłania do radykalizacji form działania, dlatego nawet jeśli władza nie zamierza ustępować, ważne jest, by dała odczuć, że nie jest głucha na głos ulicy - wyjaśnia Fillieule.

W przeddzień strajku sekretarz stanu ds. służby publicznej Olivier Dussopt zapewniał w wywiadzie prasowym, że rząd nie zamierza zmieniać statusu pracowników sektora publicznego.

- Będą wprowadzone jedynie pewne poprawki, unowocześnienie, ale bez podważania obecnego statusu – tłumaczył.

Wzywając do strajku, dziewięć organizacji związkowych sektora publicznego, którym po raz pierwszy od lat udaje się przeprowadzić wspólną akcję, na pierwszym miejscu wśród żądań stawiały „zachowanie siły nabywczej” pracowników budżetówki.

Ponadto był to protest przeciw „brakowi dialogu socjalnego”, coraz częstszemu sięganiu po pracowników kontraktowych, niżej wynagradzanych, których można zwolnić w każdej chwili. Według związków zawodowych na takich zasadach zatrudnionych jest 20 proc. pracowników policji.

Związkowców szczególnie niepokoi zapowiadany jeszcze podczas kampanii wyborczej Emmanuela Macrona plan redukcji 120 tys. miejsc pracy w sektorze publicznym, co ma nastąpić przed końcem pięcioletniej kadencji prezydenta w 2022 roku.

Wtorkowy strajk był szczególnie kłopotliwy dla rodziców małych dzieci, gdyż zamkniętych było wiele żłobków i przedszkoli; w szkołach, gdzie strajkowało około 33 proc. personelu, działały na ogół świetlice.

Na kilku obwodnicach wokół wielkich miast i stolicy policjanci przeprowadzili „krótkotrwałą akcję ślimak”, blokując ruch swymi bardzo wolno poruszającymi się samochodami.