Jak wynika z relacji lokalnych mediów, do starć z policją doszło 6 maja w trakcie manifestacji narodowców i zorganizowanej nieopodal kontrmanifestacji. Przebieg zajść relacjonował na facebooku sympatyzujący z Komitetem Obrony Demokraji Adam Mazguła.

Z policyjnej interwencji temat ogólnokrajowy zrobił „Newsweek” ilustrując materiał zdjęciem przetrzymywanej przez policję kobiety. „Złamali mi rękę! – policjanci brutalnie spacyfikowali antyfaszystowską kontrmanifestację” - głosi tytuł artykułu.

Tymczasem okazuje się, że całą sytuacją dość mocno zdziwiona jest kobieta ze zdjęcia. Na facebooku opisała ona całą sytuację i zarzuca „Newsweekowi” manipulację:

„W związku z tym, że od kilku dni w sieci krążą zdjęcia ze mną z blokady antyfaszystowskiej w Katowicach, muszę sprostować niektóre informacje.
 
Te zdjęcia, które są zamieszczone na fanpage’u OKO.press, pochodzą z pierwszej blokady ulicy. Trzyma mnie na nich dwóch policjantów, jeden obiema dłońmi ściska mój nadgarstek (http://tiny.pl/g8mhv) Rzeczywiście, wygląda to groźnie, bo stawiałam im opór i nie chciałam się ruszyć z ulicy. W wyniku tej sytuacji nie stało mi się nic poważnego, miałam jedynie siniaki na rękach.
 
Dzisiaj Newsweek Polska opublikował artykuł, w którym opisuje, że jednej z protestujących złamano rękę. Zamieszczona wypowiedź nie należy do mnie i nie znam jej autorki, natomiast na miniaturze pojawiło się zdjęcie z moim wizerunkiem, tym razem z drugiej blokady. Widziałam policjantów, którzy zachowywali się brutalnie wobec uczestników i uczestniczek kontrmanifestacji. Jednak ten, który mnie trzyma, podał mi rękę i spokojnie prosił o to, żebym wstała, bo nie chce mi niczego zrobić, a musi wykonywać swoje obowiązki. Byłoby to mocno niesprawiedliwe, gdybym nie zabrała głosu w tej sprawie.
 
Niestety, zmanipulowane informacje mają spory zasięg (czego przyczyną jest pewnie moja ekspresyjna mimika ;) ), więc byłoby super, jakbyście zaszerowali mojego posta. Skontaktowałam się także z redakcją Newsweeka w celu sprostowania artykułu.” - napisała na facebooku kobieta.

 
Gdy jej post zaczął dość szybko rozchodzić się w internecie, ze strony internetowej „Newsweeka” wspomniany tekst... zniknął. Zachowały się jedynie jego kopie w przeglądarkach:

Poniżej print screen kopii tekstu zapisanej w pamięci cache google:


Sama główna zainteresowana informuje na facebooku, że artykuł faktycznie został usunięty, jednak dotąd, nie pojawiło się żadne sprostowanie.

- Artykuł w Newsweeku został usunięty. Nie zostało jednak zamieszczone żadne sprostowanie – czytamy we wpisie.