Scenariusz jest identyczny jak w przypadku Puszczy Białowieskiej. Na razie aktywiści zaczynają od organizowania spacerów i nękania leśników pytaniami. Jednocześnie w internecie prowadzona jest skoordynowana akcja mająca przekonać społeczeństwo, że wycinana jest „puszcza reliktowa” (pojęcie nic nie znaczy), a drwale skandalicznie wycinają ponad 100-letnie drzewa (tymczasem według sztuki leśnej wiek, w którym wycina się np. dęba, to minimum 120 lat). 

Pogórze Przemyskie to prawie bezludne tereny, na których w okresie PRL rozciągało się zamknięte „Państwo Arłamowskie” – gdzie nie prowadzono żadnych wycinek.

Już w latach 90. pojawił się projekt stworzenia tu Turnickiego Parku Narodowego. Niestety minęło 30 lat lat, a Park pozostał na papierze. W międzyczasie Lasy Państwowe niszczą ten wyjątkowy obszar – dom orła przedniego i wilka – wycinając kolejne połacie Puszczy. Jednak wciąż jest co chronić! Na terenie projektowanego Parku Narodowego rośnie ponad 6 tysięcy drzew o rozmiarach pomników przyrody. Przez kolejne 10 lat Lasy Państwowe będą wycinać, zamieniać projektowany park narodowy w plantację – ze szkodą dla nas wszystkich, w tym lokalnego sektora turystycznego.

- przekonują aktywiści.

Dodatkowo w sieci rozsiewają wiele nieprawdziwych informacji. M.in. taką, że Nadleśnictwo Bircza (jednostka która zarządza tamtejszymi lasami) jest niedochodowe, czemu zaprzeczył m.in. nadleśniczy z Birczy.

Jak wyglądają fakty? Można to chociażby zobaczyć na mapach. „Reliktowe lasy” aktywistów to w dużej części tereny zalesione po II wojnie światowej.

Prowadzenie gospodarki leśnej nie przeszkadza również dzikim zwierzętom, o czym świadczy chociażby to, że ich liczba stale rośnie. Ponadto zdaniem wielu naukowców większość drzewostanów w Karpatach nie ma nic wspólnego z lasami naturalnymi o których mówią aktywiści.

Obszerny komunikat na temat argumentów ekologów zaprezentowali leśnicy. Informacje znajdziecie Państwo na stronie internetowej www.lasy.gov.pl .

Jeżeli nie chodzi o ochronę przyrody, to o co? Odpowiedź jest prosta. Dla środowiska "Obozu dla Puszczy" protestowanie i przykuwanie się do drzew stało się sposobem na życie. Aktywiści nadal kontynuują zbiórkę na "ochronę" Puszczy. Obecnie na koncie mają 207 tys. zł.