Aktualnym (dwunastym) przewodniczącym jest KE Jest Jean-Claude Juncker. Pięcioletnią kadencję rozpoczął 1 listopada 2014 roku.

Według Ryszarda Czarneckiego jego następczynią miałaby być Angela Merkel.

Teraz w brukselskich kuluarach mówi się o niemieckim przewodniczącym w kontekście eksportu nie tyle wewnętrznego – jak w wypadku Webera, z Brukseli do Brukseli – ile zewnętrznego: z Berlina do Brukseli. Za tymi samymi unijnymi kulisami aż huczy, że po raz pierwszy w dziejach Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej i Unii Europejskiej (UE) szefem Komisji Europejskiej zostanie... kobieta

– podaje europoseł PiS.

Jeśli tak, to ten eurorebus zaczyna być równie pasjonujący, jak przewidywalny. Jeśli następcą Jeana-Claude’a Junckera ma być po pierwsze polityk niemiecki, po drugie kobieta, to w zasadzie sprawa jest jasna

– uważa Czarnecki.

Polityk przypomina, że szefami Komisji Europejskiej (i Rady Europejskiej też) zostawali szefowie rządów krajów członkowskich – w ostatnich 20 latach dwóch premierów Luksemburga: Juncker, który kończy pracę po pięciu latach, i Jacques Santer, który wraz z całą KE podał się do dymisji po trzech latach, premier Włoch Romano Prodi i dwukrotnie premier Portugalii José Manuel Durão Barroso. Nowym przewodniczącym KE na lata 2019–2024 mogłaby zostać obecna kanclerz Angela Merkel. Byłaby to polityczna bomba o zasięgu nie tylko europejskim. Obiektywnie rzecz biorąc, oznaczałoby to wzrost autorytetu instytucji UE w samej Unii, a także poza nią, w świecie.