Kiedy pewnego dnia Clay Jensen (Dylan Minnette) znajduje podrzucone pod jego dom pudełko z kasetami magnetofonowymi, jeszcze nie wie, że jego życie zmieni się bezpowrotnie. Licealista wstrząśnięty samobójstwem niedoszłej sympatii – Hanny Baker (Katherine Langford) musi od tej chwili zmierzyć się z testamentem przyjaciółki, która na 13 nagraniach opowiada o powodach, dla których postanowiła odebrać sobie życie – Clay jest jednym z nich. Ale są i inni: przyjaciółki, które zdradziły, chłopcy, którzy seksistowskimi żartami podkopywali samoocenę Hannah, dzieci bogatych rodziców, które mają tak dużo, że brakuje im już tylko intensywnych doznań, czy wreszcie pedagog, który okazał się kompletnie ślepy na patologie panujące w pozornie porządnej szkole. 

Tak wyglądał pierwszy sezon serialu "Trzynaście powodów" (2017)  Briana Yorkeya, który wywołał wiele kontrowersji. Podzielił widzów na tych, którzy w pesymistycznym finale widzą ostrzeżenie i na tych, którzy są oburzeni tak realistyczną sceną samobójstwa głównej bohaterki.

Na wskroś realistyczna i pozbawiona romantycznych upiększeń scena samobójstwa Hannah wywołała prawdziwą burzę – ponoć pewien 23-latek w Peru wyskoczył z okna, rzekomo inspirując się produkcją Netflixa. Jedni widzą w finale ostrzeżenie, inni – gloryfikację śmierci

- pisaliśmy na Niezalezna.pl. 

Rzeczywiście, można podać w wątpliwość, czy tak drastyczny finał poprzedzony mroczną, ale jednak opakowaną we współczesne błyskotki narracją, nie okaże się dla niewyrobionego jeszcze umysłu (serial przeznaczony jest dla widzów od 16. roku życia – ale czy tak naprawdę ktoś to jeszcze kontroluje?) tragiczną w skutkach inspiracją. Rodzi to jednak odwieczne pytanie, czego tak naprawdę oczekujemy od kina? Pokazania prawdy, ale tylko do pewnego momentu?

- zastanawiała się Magdalena Fijołek na łamach naszego portalu.

CZYTAJ WIĘCEJ: "13 powodów", czyli jak Netflix przełamuje tabu. RECENZJA 

Teraz serial powraca z drugim sezonem i od 18 maja będzie można oglądać go na Netfliksie. Tym razem bohaterowie serii będą próbowali poradzić sobie z konsekwencjami śmierci Hannah. Okaże się, że komuś będzie zależało, by prawda o śmierci Hannah nie wyszła na jaw, a magnetofonowe kasety zastąpią... zdjęcia z polaroida. 

CZYTAJ TEŻ: Musimy porozmawiać o Zuzi. Czy film może zabić lub nakłonić do morderstwa?