Podczas głosowania w Senacie za zatwierdzeniem Pompeo na stanowisku szefa dyplomacji głosowało 57 senatorów, przeciw było 42, a jeden wstrzymał się od głosu. Do zatwierdzenia kandydata na stanowisko sekretarza stanu wymagana jest zwykła większość w 100-osobowym Senacie.

W poniedziałek senacka komisja spraw zagranicznych stosunkiem głosów 11 do 9, a więc przewagą zaledwie dwóch głosów, zaleciła całemu Senatowi zatwierdzenie nominacji Pompeo.

Prezydent USA Donald Trump dziś, jeszcze przed głosowaniem Senatu, w wywiadzie dla telewizji Fox News zarzucił Demokratom, że stosują „obstrukcyjną taktykę”, aby przedłużyć proces zatwierdzenia jego kandydata. Grupa senatorów z Partii Demokratycznej chciała zablokować zatwierdzenie nominacji Pompeo z powodu jego konserwatywnych poglądów i bezkrytycznego stosunku do polityki zagranicznej obecnego szefa państwa.

Pompeo zastąpi na stanowisku szefa dyplomacji Rexa Tillersona, byłego szefa giganta petrochemicznego ExxonMobil. Trump zwolnił Tillersona w marcu, po zaledwie 13 miesiącach pełnienia przez niego tej funkcji.

Nowy sekretarz stanu jeszcze dziś, bezpośrednio po zaprzysiężeniu, wyruszy w swoją pierwszą podróż dyplomatyczną. Uda się do Brukseli, gdzie weźmie udział w spotkaniu ministrów spraw zagranicznych NATO.

Pompeo w Waszyngtonie cieszy się opinią jastrzębia – zwolennika polityki twardej ręki wobec Rosji, Chin czy Korei Północnej. Jest również uznawany za jednego z najbliższych współpracowników Trumpa, dzięki czemu jego nowy departament nie będzie już prowadził polityki w opozycji do Białego Domu

- mówił w rozmowie z portalem niezalena.pl amerykanista Wiktor Młynarz.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ta sensacyjna decyzja Trumpa będzie na korzyść Polski. „Pompeo to antyrosyjski jastrząb”

Pompeo jest również modelowym przykładem twardogłowego Republikanina. Jest bardzo religijny – podczas jednego z wystąpień publicznych powiedział nawet, że jedynym ratunkiem dla świata jest Jezus. Uważa, że aborcja to zło, z którym należy walczyć ze wszystkich sił. I tak dalej. Nominowanie go na tak ważne stanowisko na pewno poprawi stosunki Trumpa z prawym skrzydłem Republikanów, nadszarpnięte ostatnio poparciem prezydenta dla ograniczenia prawa do posiadania broni

- wyjaśniał.

Nominacja dla Pompeo to kolejna już decyzja personalna Trumpa, która pokazuje, że prezydent USA poważnie traktuje sojusz z Polską. Nieoficjalnie mówiło się bowiem, że Tillerson nie był zwolennikiem tego sojuszu. Miał uważać, że Polska nie jest aż tak istotna, żeby ryzykować dla niej popsucie stosunków z Rosją i Niemcami. To, jak potraktuję Polskę Pompeo, pokaże dopiero przyszłość, ale patrzę w nią z optymizmem. Zwłaszcza po tym, jak Trump odwołał nie przepadającego za Polską ambasadora i powierzył to stanowisko Georgette Mosbacher – osobie może i mało znanej, ale bardzo wpływowej wśród amerykańskich Republikanów

- uważa Młynarz.