Dziś były premier, obecnie przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk zeznaje jako świadek w warszawskim sądzie okręgowym w procesie byłego szefa KPRM Tomasza Arabskiego oraz czterech innych urzędników, w sprawie organizacji wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia 2010 r. Proces - zainicjowany prywatnym aktem oskarżenia - rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Warszawie w marcu 2016 r.

Podczas przesłuchania otrzymał pytanie o to, czy rozmawiał z Władimirem Putinem o obchodach 70. rocznicy zbrodni katyńskiej podczas wizyty ówczesnego premiera Rosji w Polsce 1 września 2009 r. Putin wziął wówczas udział w uroczystościach na Westerplatte, w oficjalnym spotkaniu międzynarodowym oraz - w spotkaniu w cztery oczy z Tuskiem na sopockim molo.

Temat rozmów podczas ostatniego ze spotkań o wielu lat pozostaje w dużym zainteresowaniu opinii publicznej. Dziś tak o rozmowie na molo w Sopocie mówił przed sądem były premier Donald Tusk.

- W spotkaniu na molo, które trwało kilka minut, rozmawialiśmy o sprawach czysto kurtuazyjnych. Dość dokładnie pamiętam rozmowę, była prowadzona na zmianę, po rosyjsku, angielsku, niemiecku ze względu na nasze możliwości językowe. Pokazywałem, gdzie jest plaża, po której biegam, gdzie jest mój dom. Premier Putin opowiadał, że ma bardzo dużo ochrony, także w mieszkaniu, i z tego powodu cierpi.

Na Twitterze szybko pojawiły się komentarze na temat tej wypowiedzi "prezydenta Europy":