Pięć miesięcy przed aresztowaniem Marka W. został wydalony z Polski prof. Dmitrij K. Na wniosek ABW cofnięto mu prawo pobytu w Polsce. Prof. Dmitrij K. to naukowiec i przedstawiciel Rosyjskiego Instytutu Studiów Strategicznych w Moskwie, wykładowca m.in. Akademii Humanistycznej w Pułtusku oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Poza pracą naukową zajmował się także inną działalnością: funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustalili, że prowadził on działania wymierzone w polskie interesy, inicjował elementy wojny hybrydowej przeciwko Polsce i utrzymywał kontakty z przedstawicielami rosyjskich służb specjalnych. Prof. Dmitrij K. nawiązywał kontakty w środowiskach naukowych głównie wśród historyków i dziennikarzy. Podobnie jak Marek W., naukowiec był bardzo aktywny na Facebooku – wyszukiwał osoby o prorosyjskich poglądach i wciągał je do współpracy. Inicjował kampanie informacyjne na rzecz Rosji prowadzone w Polsce, prowadził kampanie podgrzewające polsko-ukraińskie animozje, stymulował działania w Polsce sprzeciwiające się demontowaniu sowieckich pomników, a także akcje dyskredytowania polskich władz, zarówno w polskich, jak i zagranicznych mediach. Stanisław Żaryn, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych, powiedział, że Dmitrij K. oferował współpracę z rosyjskimi uczelniami, publikacje i wyjazdy naukowe, finansowane przez stronę rosyjską.

Pytany o to, jak głęboko sięgają macki Władimira Putina w Polsce, były szef SKW Piotr Bączek wskazał, że jest to niezwykle złożona kwestia.

- Trudne pytanie z tego powodu, że nie mogę się wypowiadać o tym co służby wiedzą, czym służby się zajmowały. Po drugie od prawie trzech miesięcy nie jestem szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Być może zmieniła się sytuacja od tego czasu. Trzy miesiące to spory okres czasu. Przypomnę, że przez trzy miesiące przed tragedią smoleńską tupolew miał kilka usterek, kilka napraw - kilka ekip rosyjskich wchodziło przed kwietniem - to taka analogia. Także teraz mogło się wiele zmienić – zwrócił uwagę Piotr Bączek.

Jednocześnie były szef „Służby Kontrwywiadu Wojskowego” podkreślił, że skuteczność rosyjskich służb w Polsce w dużym stopniu zależy od atmosfery panującej w kraju.

 - Niezależnie od tego jak głęboko służby rosyjskie, służby postsowieckie w Polsce działają to ich skuteczność zależy od atmosfery społecznej. Od możliwości wpływania na nastroje społeczne, na decyzje władz, na decyzje rządu. Wystarczy odpowiednie nastawienie związane z realizmem politycznym czy koniecznością dostosowania się do geopolityki. Również nastawienie związane z koniecznością urealnienia aktów prawnych. Nawiązuje tutaj do decyzji pana prezydenta sprzed kilku dni ws. tzw. ustawy degradacyjnej. Nie oceniam tego w kategoriach wpływu agentury. Mówię tylko o atmosferze. Ta decyzja wzmacnia środowiska postsowieckie, postkomunistyczne – zaznaczył Piotr Bączek.

 
 W trakcie rozmowy pojawił się również wątek zawetowania przez prezydenta ustawy degradacyjnej.

- W momencie kiedy ta ustawa zostaje zawetowana to jest to pewien sygnał. Sygnał, że nie ma determinacji. Wielu komentatorów i polityków wskazuje, że pan prezydent miał uprawnienia do takiej decyzji. To prawda. Z wypowiedzi pana prezydenta wynika, że poinformował pana ministra Błaszczaka o decyzji –[...] Zmiana ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza w styczniu, sprawa gen. Kraszewskiego i teraz zawetowania ustawy degradacyjnej to jest pewien logiczny ciąg wydarzeń – powiedział były szef SKW Piotr Bączek.