Analiza dla POLITICO, którą publikują dziś również inne media w kraju i za granicą podkreślono skalę działań dezinformacyjnych wymierzonych przez Rosję przeciwko państwom Zachodu. Warto zwrócić uwagę na to, że na łamach portalu niezalezna.pl i mediów Strefy Wolnego Słowa pisaliśmy o tym już od dawna.

Kazimierz Wóycicki w swojej analizie przywołuje również badania Oxford Internet Institute z czerwca 2017 r. na temat propagandy w polskim internecie. Ustalono wówczas, że w ostatnim czasie to właśnie media społecznościowe są najczęściej wykorzystywane do manipulowania opinią publiczną. Liderem dezinformacji i manipulacji w internecie jest właśnie Rosja.

„Polskie media społecznościowe pełne są fałszywych tożsamości – nawet co trzeci wpis na polskim Twitterze dotyczący polityki wysyłają boty. Facebook stał się głównym źródłem informacji w stopniu jeszcze większym niż w USA, przynajmniej, gdy chodzi o młodych odbiorców. Korzysta z niego aż 22,6 mln spośród 30,4 miliona użytkowników Internetu” - wynika z raportu Oxford Internet Institute z czerwca 2017 r. na temat propagandy w polskim internecie.

Co szczególnie istotne w swojej analizie dla POLITICO Wóycicki podkreśla, że kremlowska dezinformacja dotyczy już praktycznie wszystkich.

„Kremlowski dezinformator starannie podpatruje polskie podziały i problemy (jak zresztą czyni to w innych krajach), by w skryty sposób wtrącać się do nich z zewnątrz i manipulować nimi.  Dezinformatora odnajdujemy po wszystkich stronach, raz po prawej, raz po lewej. Często zaatakowani zamiast go rozpoznać, rzucają się na siebie nawzajem. I o to właśnie chodzi dezinformatorowi” - napisał w swojej analizie Wóycicki.

Jak się okazuje, jednym z głównych celów ataków jest redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz i środowisko skupione wokół mediów Strefy Wolnego Słowa.

„Za „pedagogikę wstydu”, dawniej krytykowaną przez PiS, dziś atakowani są prezydent Duda i premier Morawiecki. Ukazywani są w mycce w antysemickich memach. Naczelnym „banderowcem” staje się dzięki licznym wpisom naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz, ponieważ niezależnie od „twardej linii” wobec opozycji i PO, jest konsekwentnie proukraiński. Wydaje się to paradoksalne, łatwo to jednak wytłumaczyć.  W ten sposób kremlowski dezinformator kołysze bowiem polską łodzią, przerzucając ciężar swojej propagandy z jednej burty na drugą. Ofiary tych zabiegów pozostają zaś zdezorientowane i skłócone. Oponent PiS twierdzi, że antysemityzm w Polsce jest skutkiem polityki władz, ustawy IPN-owskiej oraz unicestwienia poprawności politycznej, czyli zezwolenia na chamstwo. Są to silne argumenty.  Mniej jednak jest skłonny zauważać, że temu antysemityzmowi pomaga dezinformator-troll-robot. ” - czytamy w analizie.

Wóycicki zwraca uwagę, że w ten prosty sposób Kreml doprowadza do podgrzania emocji i sytuacji, w której nikt nie zastanawia się i nie analizuje, na ile sytuacją manipuluje Rosja, która w rzeczywistością osiąga pożądany efekt skonfliktowania Polaków i stworzenia wrażenia sporu polsko-polskiego.
 

„Kremlowski dezinformator dąży więc do skłócenia Polaków - w dużym stopniu ich własnymi rękami. Wojna dezinformacyjna jest elementem strategii rosyjskiego Ministerstwa Obrony, która stanowi część doktryny wojennej Federeracji Rosyjskiej – znanej jako doktryna Gierasimowa” - czytamy w analizie opublikowanej przez POLITICO.

CAŁOŚĆ ANALIZY TUTAJ


O zagrożeniach związanych z wykorzystaniem propagandy, fake newsów oraz internetowego trollingu pisał obszernie dr Piotr Łuczuk redaktor portalu niezalezna.pl, medioznawca i ekspert w zakresie cyberbezpieczeństwa w swojej książce „Cyberwojna – Wojna bez amunicji?” [WIĘCEJ NA TEMAT KSIĄŻKI TUTAJ], która ukazała się nakładem wydawnictwa Biały Kruk. Autor wskazuje tam, że Internet niemal od samego początku swego istnienia został poddany próbom wykorzystania go do celów militarnych i politycznych. Przywódcy szybko zauważyli, że panowanie nad siecią daje realną władzę. Jest to pierwsza tego typu książka na polskim rynku. Dziś nie ulega już wątpliwości, że zagrożenia opisywane w książce przeniknęły całkowicie do świata rzeczywistego, choć cyberwojna stanowi niebezpieczeństwo, którego nie widać. Na cyberatak jesteśmy narażeni wszyscy, aczkolwiek osoby korzystające z internetu, bardzo często nie są świadome, że padają ofiarą zamaskowanych i doskonale kamuflowanych ataków propagandowych.