Główni bohaterowie serialu, Philip i Elizabeth Jenkinsowie, pozornie niczym się nie różnią od swoich sąsiadów mieszkających na przedmieściach Waszyngtonu. Są zamożni, inteligentni, mają dom z garażem na dwa samochody, dwoje dzieci i często wyjeżdżają służbowo, ponieważ są właścicielami biura turystycznego. W istocie para - tak naprawdę Nadieżda i Misza - to dwoje agentów działających bez osłony dyplomatycznej, w głębokiej konspiracji.

Akcja serialu rozgrywa się za prezydentury Ronalda Reagana, w latach 80. ubiegłego stulecia. Serial od maja 2013 r. jest nadawany także w Polsce, pod tytułem "Zawód: Amerykanin".

Pomysłodawcą serialu, jego producentem wykonawczym i autorem scenariuszy pierwszych odcinków jest Joe Weisberg, który po ukończeniu studiów na wydziale nauk politycznych elitarnego Uniwersytetu Yale przez krótki czas był funkcjonariuszem CIA.

Jedną z inspiracji Weisberga przy tworzeniu serialu było wykrycie przez FBI w 2010 roku działającej od lat w USA siatki "illegals" (ang. nielegalnych). Nazywa się ich także "sleepers" (ang. śpiochy), ponieważ często przez całe lata pozostają w "uśpieniu", bezczynni, budując swoją amerykańską osłonę i czekając na przebudzenie przez centralę i podjęcie zadania szpiegowskiego.

Krytycy chwalą przekonujący, odbiegający od szpiegowskich stereotypów portret psychologiczny sowieckich "illegals", doskonałe kreacje aktorskie Matthew Rhysa i Keri Russell oraz dbałość o szczegóły w ukazaniu życia codziennego w USA za czasów Reagana (1981-1989).

W środę docierający do ponad 95 mln abonentów kanał FX rozpoczął nadawanie ostatniej, 6. serii historii o losach agentów. Teraz twórcy serialu oparli akcję na wydarzeniach z końca zimnej wojny, na przygotowaniach do słynnego spotkania na szczycie w Waszyngtonie Reagana z sowieckim przywódcą Michaiłem Gorbaczowem w 1987 roku. Wynikiem tego szczytu było podpisanie Układu INF o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu.

Jednym z wątków pierwszego odcinka nowej serii "The Americans" są sowieckie prace nad "Dead Hand" (ang. martwa ręka) - systemem dowodzenia, który nawet w przypadku zgładzenia wszystkich przywódców politycznych i militarnych Związku Sowieckiego w wyniku ataku atomowego USA, miałby automatycznie spowodować atak na Stany Zjednoczone z użyciem całego arsenału nuklearnego Moskwy. Prace nad takim systemem - jak ujawnili dowódcy wojskowi Rosji w roku 1993 - były rzeczywiście prowadzone w ostatnich latach przed rozpadem imperium sowieckiego.

"Dead Hand" brzmi jak pomysł z filmów o Jamesie Bondzie; jednak z pewnością (obserwacja ta) jest ogólnie prawdziwa dla całej "zimnej wojny"

 - powiedział Weisberg w wywiadzie udzielonym miesięcznikowi "Vanity Fair".

Jak się przyjrzymy wielu szalonym wydarzeniom, jakie miały miejsce podczas +zimnej wojny+, widać, że im bardziej nieprawdopodobne i zmyślone się wydają, tym bardziej są prawdziwe

- dodał twórca "The Americans".

W poniedziałek władze USA ogłosiły, że wydalają 60 rosyjskich dyplomatów i zamykają rosyjski konsulat generalny w Seattle w odpowiedzi na zamach w Anglii na byłego pułkownika rosyjskiego wywiadu Siergieja Skripala, o który Londyn oskarża Moskwę. W reakcji w piątek Rosja ogłosiła, że zamknie amerykański konsulat w Petersburgu oraz nakaże 60 dyplomatom z USA opuścić kraj.