Z sondażu przeprowadzonego przez Kantar Millward Brown SA na zlecenie „Faktów” TVN i TVN24 wynika, że wspólną listę PiS, Porozumienia oraz Solidarnej Polski zagłosowałoby 28 procent badanych. Oznacza to spadek o 12 punktów procentowych w porównaniu do poprzedniego sondażu. 22 procent pytanych zadeklarowało, że swój głos w wyborach oddałoby na Platformę Obywatelską. Partia ta odnotowała zatem wzrost notowań o 6 punktów procentowych w porównaniu z sondażem z lutego. Na trzecim miejscu na podium znalazł się ruch Kukiz'15, który notuje 10-procentowe poparcie i wzrost o 4 punkty procentowe. Na kolejnych miejscach znalazłyby się: Sojusz Lewicy Demokratycznej (9 proc.), Nowoczesna (6 proc.), Partia Wolność (5 proc.), Polskie Stronnictwo Ludowe (5 proc), Partia „Razem” (2 proc)

 Są dwa spojrzenia na ten sondaż. Po pierwsze wiele badań w ostatnich latach pokazało, że badanie robione w momencie, gdy się jakieś wydarzenie działo, czy też kilkanaście godzin po nim silnie determinuje deklaracje wyborców, bardzo łatwo wykazując nadreprezentację pozytywnych lub negatywnych bohaterów. Po wielkich marszach KOD-u i Platformy w pierwszych miesiącach rządów PiS-u następowały gwałtowne spadki notowań PiS-u, po czym po kilku tygodniach wszystko wracało do normy i sondaże pokazywały podobne poparcie jak przed miesiącem. Nie mam cienia wątpliwości, że i w tym wypadku do czegoś takiego dojdzie 

- mówi nam prof. Chwedoruk.    

Natomiast analizując każdy sondaż trzeba brać pod uwagę różne okoliczności. Zarówno te długo jak i krótkoterminowe. Na tym tle trzeba powiedzieć, że w drugiej połowie minionego roku PiS osiągnęło swoje historyczne maksima. Chyba nigdy wcześniej na trwałe nie miało tak wysokich notowań gdy miało 50 proc. próg. Oznacza to, że do grona zwolenników PiS-u doszlusowało wielu neutralnych zwolenników, a więc z reguły nie zainteresowanych polityką i motywowanych np. polityką społeczną. Skoro tak się stało, to będzie co raz trudniej uchwycić w badaniach dokładny wynik PiS-u i to oznacza, że to wyborcy, których trudno zmobilizować, a bardzo łatwo zdemobilizować

- mówi nam prof. Chwedoruk.

Obserwując sytuację w polskiej polityce musimy być świadomi, że PiS jest w takiej sytuacji, że nie ma skąd zyskiwać, ma wielu zwolenników którzy się pojawili, ale pod wpływem chwilowej koniunktury mogą odpłynąć. O tym się przekonamy po kilku sondażach i gdy zmienią się determinanty, a dyskusja będzie dotyczyć innego problemu, a nie jedynie premii dla byłych ministrów.
To co wydaje się być twardą wskazówką. Wzrost Platformy ma miejsce po raz kolejny w sytuacji zawirowań międzynarodowych z udziałem Polski. Niemal równo rok temu dotyczyło to reelekcji Donalda Tuska to teraz dotyczyło to sprawy relacji z USA i Izraelem. Zamieszanie międzynarodowe sprzyja Platformie. Druga kwestia to zyskiwanie SLD w czasie dyskusji o polityce historycznej 

- podkreśla politolog.