Posłanka Nowoczesnej Monika Rosa była gościem programu #RZECZoPOLITYCE. Rozmowa zapowiadała się bardzo poważnie. Wiodącym tematem były kwestie związane z obywatelskim projektem ustawy o zmianie ustawy z dnia 7 stycznia 1993 roku: o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz o planowanym na jutro proteście środowisk feministycznych i lewicowych.

Pomimo wielkiej powagi zagadnienia posłanka Nowoczesnej postanowiła zaczerpnąć z "tradycji" swoich klubowych koleżanek i kolegów i powiedziała coś, co będzie zapewne długo cytowane...

Podczas pierwszego "Strajku Kobiet" wpadkę w stylu "popisu" Moniki Rosy, zaliczyła jej partyjna koleżanka, posłanka Joanna Scheuring-Wielgus, która krzyczała do tłumu feministek... "dość dyktatury kobiet!"

CZYTAJ WIĘCEJ: „Dość dyktatury kobiet!” – wołała poseł Nowoczesnej. I brnie w to dalej…

Wpadki posłów Nowoczesnej stały się już w polskiej polityce pewną "nową świecką tradycją". Politycy partii będącej obecnie na skraju progu wyborczego nadal nie wychodzą z formy, do której nas przyzwyczaili.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Nowoczesna wytyka rządowi Morawieckiego „wpadki i porażki”. No to przypomnijmy „popisy” Petru