Uczestnicy konferencji zwrócili uwagę, że problemy ze snem są bagatelizowane, a ich leczenie utrudnia w Polsce słaby dostęp do profesjonalnego poradnictwa w zakresie zaburzeń snu. Tymczasem dbanie o swój rytm dobowy i higienę snu powinno być jednym z trzech filarów zdrowego stylu życia – nie mniej ważnym od aktywności fizycznej i zdrowej diety, alarmowali.

Dr hab. Adam Wichniak z III Kliniki Psychiatrycznej i Ośrodka Medycyny Snu Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie podkreślił, że liczba osób z okresowymi zaburzeniami snu (problemy z zasypianiem, wybudzanie w nocy, czy zbyt wcześnie nad ranem) dramatycznie wzrasta w naszym kraju. Z badań, które przytoczył - wynika, że w 1992 r. (badanie CBOS) odsetek Polaków mających takie problemy wynosił 24 proc., w 2005 r. (badanie OBOP) sięgnął już 36 proc., a w 2012 r. (badanie NATPOL) – aż 55 proc.

- Jest to zatrważające, bo oznacza, że okresowe problemy ze snem w Polsce stają się w zasadzie normą – powiedział dr Wichniak.

Nasz sen nie tylko uległ skróceniu (ponad połowa z nas śpi mniej niż zalecane minimum czyli siedem godzin), ale też pogorszyła się jego jakość.

- Niestety, jest to problem ogólnie bagatelizowany, zarówno przez osoby, które doświadczają bezsenności, jak i przez lekarzy, którzy nie zawsze pytają swoich pacjentów o problemy ze snem – ocenił dr Wichniak.

Specjalista zaznaczył, że zaniedbanie zaburzeń snu może prowadzić do ciężkiej przewlekłej bezsenności, na którą – zgodnie z szacunkami Narodowej Fundacji Snu – cierpi w Polsce ok. 10 proc. osób. - Ta choroba sama nie ustąpi – powiedział.

Przypomniał, że przewlekła bezsenność zmienia mózg. Potwierdzają to badania z wykorzystaniem pozytonowej tomografii emisyjnej (PET), z których wynika, że u osób z przewlekłą bezsennością nie dochodzi do wyłączenia wszystkich obszarów mózgu nieaktywnych podczas snu. Z kolei w dzień nie wszystkie obszary mózgu są w pełni aktywne. Chodzi tu np. o korę przedczołową, która jest odpowiedzialna za koncentrację uwagi, rozwiązywanie problemów, racjonalną ocenę sytuacji.

- Dlatego osoby cierpiące na bezsenność w ciągu dnia gorzej funkcjonują intelektualnie, ale też mają zaburzoną regulację emocji. Są skłonne do większej drażliwości, impulsywności oraz zachowań ryzykownych – tłumaczył dr Wichniak.

Dodał, że przewlekle utrzymujące się zaburzenia snu zwiększają też ryzyko innych problemów zdrowotnych: przede wszystkim chorób sercowo-naczyniowych, zaburzeń metabolicznych, jak otyłość i cukrzyca, schorzeń psychicznych, przed wszystkim depresji, ale też – z powodu problemów z regeneracją układu odporności – chorób nowotworowych.