Wczoraj, 11 marca była pierwsza niedziela, kiedy nie mogliśmy zrobić zakupów w większości sklepów. Nie oznaczało to jednak, że osoba, która zapomniała zaopatrzyć się w chleb, mleko czy wędlinę, nie mogła ich tego dnia kupić w ogóle.

Ustawa ograniczająca handel w niedziele obowiązuje od 1 marca 2018 roku. Zgodnie z nowym prawem w każdym miesiącu br. dwie niedziele będą handlowe - pierwsza i ostatnia.

Polaków straszono, że nadchodzi koniec świata…

Te wszystkie informacje o „armagedonie” się nie potwierdziły

– zauważyła poseł Jolanta Szczypińska.

Polityk zaznaczyła, że handel w niedzielę nie został całkowicie zakazany.

Ja nigdy nie robiłam zakupów w niedzielę, nie miałam takiej potrzeby. Trzeba jednak powiedzieć, że na osiedlu są sklepu, w których pracują właściciele i one były pootwierane

– powiedziała i oceniła:

Natomiast wczoraj faktycznie serce się radowało, bo wszystkie markety, duże galerie były zamknięte, a wiele osób było na spacerach. Ta niedziela była inna – to też za sprawą pogody, ale nie tylko, ponieważ już ludzie wiedzieli, że sklepy będą zamknięte. W parkach było wiele rodzin – przyznała.

Ryszard Petru biadolił dziś rano w Radio Zet, że brakowało mu wolności.

Myślę, że to wieszczenie opozycji, że to się nie uda, że ludzie będą się buntować i że nie jest to w interesie obywateli - to wszystko pryśnie. Ludzie chcą wolnego czasu i przynajmniej w niedzielę można się spotkać z rodziną, czy przyjaciółmi, można ten czas poświęcić na swoje zainteresowania, co jest bardzo ważne

– stwierdziła poseł.

Według naszej rozmówczyni wszystko idzie w dobrym kierunku. Jak oceniła polityk PiS to była pierwsza taka niedziela ograniczona pod względem handlu.

Wydaje mi się, że ludzie przyzwyczają się do tego, na to potrzeba też czasu

– powiedziała nam Jolanta Szczypińska.

Według poseł PiS ustawę trzeba będzie jednak znowelizować.

Pracodawcy wykorzystują tę sytuację i niejednokrotnie pracownikom każą pracować w sobotę do późnych godzin, niemal do północy. Wydaje mi się, że to powinno być określone, że pracujemy w sobotę do godziny 18, czy 19. Dziś byli u mnie w biurze interesanci, którzy mówili, że pracodawca życzył sobie, by w sobotę pracowali prawie do północy. Tego tak nie można zostawić

– powiedziała.