Zarząd Weinstein Co. próbował ratować dramatyczną sytuację firmy poprzez jej sprzedaż. W momencie, gdy wydawało się już, że studio zostanie sprzedane za 500 mln dolarów, do akcji wkroczył nowojorski prokurator, którego zdaniem takie rozwiązanie uniemożliwiłoby spółce wypłatę odszkodowań dla pokrzywdzonych przez Weinsteina kobiet. Dodatkowo okazało się, że inwestorzy nie planują natychmiastowej wpłaty gotówki, która zapewniłaby firmie płynność i dalsze funkcjonowanie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Znany producent oferował role w zamian za seks. Środowisko filmowe oburzone  

Problemy studia zaczęły się tuż po ujawnieniu skandali seksualnych z udziałem jego szefa Harveya Weinsteina, który miał napastować seksualnie kilkadziesiąt aktorek.  Na liście pokrzywdzonych znalazły się m.in. Angelina Jolie, Gwyneth Paltrow, Ashley Judd, Cara Delevingne i słynna odtwórczyni postaci malarki "Fridy", Salma Hayek. Po ujawnieniu afery najważniejsze nazwiska Hollywood (w tym Quentin Tarantino) zerwały współpracę ze studiem. Sytuacji nie uratowało nawet wyrzucenie jego założyciela.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Weinstein" - dokument o narodzinach bestii