Dziś połączone sejmowe komisje środowiska i rolnictwa przyjęły - przy 19 głosach za, 11 przeciw i jednym wstrzymującym się - sprawozdanie z projektu nowelizacji Prawa łowieckiego. Zakończyły tym samym prace w tej sprawie. Główny cel ustawy to wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku, który wskazał na niedostateczną ochronę praw właścicielskich w dotychczasowych przepisach. Chodziło o brak konsultacji z prywatnymi właścicielami gruntów podczas tworzenia obwodów łowieckich czy w czasie polowań na ich terenie. Trybunał dał wówczas 18 miesięcy na zmianę przepisów.

Debata na ten temat odbywała się wczoraj. W Sejmie pojawiała się Kinga Rusin, kreująca się na obrończynię zwierząt.

CZYTAJ TEŻ: Kinga Rusin poszła do Sejmu bronić lasów. To musiało się tak skończyć...

Umówmy się, przegłosujecie tutaj za chwilę państwo ustawę, którą zaproponował minister Szyszko...

- mówiła gwiazdka TVN.

W tym czasie pod jej adresem musiała paść jakaś kąśliwa uwaga.

Ja jestem śmieszna? No niech pan spojrzy na siebie

- naskoczyła.

Temat postanowił drążyć młody dziennikarz wp.pl.

Kinga Rusin powiedziała, że pan przyszedł tutaj, żeby kontrolować sytuację, żeby patrzeć politykom na ręce PiS-u

- zagadnął Jana Szyszkę na korytarzu sejmowym.

A kto to jest Kinga Rusin?

- z rozbrajającą szczerością zapytał Jan Szyszko.

Ta pani, która zabierała tutaj głos

- nie dawał za wygraną reporter wp.pl.

To proszę zapytać tej pani, bo ja nie wiem, o kogo chodzi

- odparł Jan Szyszko.

Pytany o powody przebywania w siedzibie parlamentu, były minister stwierdził:

Ja jestem posłem, moim obowiązkiem jest być w Sejmie.