Od kilku dni trwa nasza akcja – STAŃ W OBRONIE POLSKI! Apelujemy, aby rozsyłać do mediów na zachodzie Europy i w Izraelu, film Stefana Tompsona, który został ocenzurowany w części europejskich państw. Kilkuminutowy film w języku angielskim pokazuje, jak naprawdę wyglądała historia II wojny światowej, w szczególności Holocaustu, niemieckich obozów zagłady oraz ratowania ludności żydowskiej przez Polaków.

CZYTAJ WIĘCEJ STAŃ W OBRONIE POLSKI! Tomasz Sakiewicz tłumaczy ogromne znaczenie naszej akcji

Korespondentka „Gazety Polskie Codziennie” na Tajwanie Hanna Shen od lat walczy z zakłamywaniem historii Polski w azjatyckich krajach.

Mieszkając na Tajwanie, widzę, że media w Azji informacje o Polsce czerpią głównie z zachodnich agencji i stacji. Stąd też bardzo wypaczony obraz naszego kraju. Jeżeli jakaś zachodnia agencja lub stacja stwierdzi, że w Polsce za rządów PiS zagrożona jest demokracja, to powtórzy to wiele gazet i portali w Azji

opowiada.

Jak podkreśla, świat nadal nie zna pełnej prawdy o polskiej historii, w tym tej najnowszej np. o postaciach takich jak Lech Wałęsa czy Aleksander Kwaśniewski.

Obaj byli prezydenci często zapraszani są za granicę i dochodzi do takich skandali jak ten w marcu 2016 r. gdy kilka dni po spotkaniu z Aleksandrem Kwaśniewskim wtedy jeszcze prezydent-elekt Tajwanu, Tsai Ing-wen, zasugerowała, że Polacy „powinni wyjaśnić, co stało się w czasie Holokaustu, i stawić temu czoło”. Z kolei kilka dni temu burmistrz Tajpej Ke Wen-je spotkał się w Polsce z Lechem Wałęsą i rozmawiał z nim na temat sprawiedliwości transformacyjnej. Pytałam Tajwańczyków, jak to możliwe, że zwracają się z takim pytaniem do osoby, która ma ogromne plamy na życiorysie i hamowała w Polsce proces rozliczeń z przeszłością. W odpowiedzi znów słyszę, że przecież min. w mediach np. ostatnio w "Wall Street Journal" pisano o Wałęsie jako o bohaterze

- mówi Shen.

CZYTAJ WIĘCEJ: Skandaliczna wypowiedź prezydent-elekt o Polakach. Po spotkaniu z Kwaśniewskim

Po interwencji Hanny Shen u prezydent Tajwanu i wysłaniu jej książki "Raport" Witolda Pileckiego w języku chińskim, polityk w następnej swojej wypowiedzi stwierdziła, że podziwia rotmistrza.

CZYTAJ WIĘCEJ: Prezydent Tajwanu podziwia rotmistrza Pileckiego

Od lat też reaguję, gdy w chińskojęzycznych mediach ukazuje się zwrot "polskie obozy koncentracyjne". Gdy pytam dziennikarzy, dlaczego tak nazywają niemieckie obozy, stwierdzają, że przecież w gazetach na portalach na Zachodzie używa się określenia "polskie obozy śmierci". Po mojej interwencji dochodzi do zmiany, ale rzadko na niemieckie obozy, a raczej na nazistowskie. To też wpływ m.in. owego zachodniego przekazu

- dodaje.

Stworzenie mediów w języku angielskim w Polsce, przede wszystkim stacji telewizyjnej z portalem, powinno być zadaniem priorytetowym dla obecnych władz Polski

- podkreśla korespondentka „Codziennej” na Tajwanie.