Śledztwo z zawiadomienia służby kierowanej wówczas przez gen. Janusza Noska po dwóch latach umorzono. Z materiałów postępowania wynika, że SKW szukała na gen. Skrzypczaka haków. Gdy był wiceministrem, inwigilowano go, podsłuchiwano najbliższych, werbowano także informatorów wśród współpracowników w resorcie. W tle są bardzo niejasne wielomilionowe kontrakty zbrojeniowe i działania zagranicznych lobbystów. Sam generał w rozmowie ze mną w Polskim Radiu 24 przyznał, że w tym czasie grożono mu nawet śmiercią. Nikogo to jednak nie interesowało.