Sześćdziesięciu podlaskich funkcjonariuszy używa kamer na mundurach, tzw. kamer nasobnych od 21 grudnia ub. roku. Kamery testują policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego oraz z Wydziału Patrolowo-Interwencyjnego Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku.

Jak poinformowała PAP sierż. Elżbieta Zaborowska z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego używając kamer, do tej pory zarejestrowali ponad 5 tys. zdarzeń, a 120 nagrań "oznaczyli jako dowód i wskazali (...) do dłuższego przechowywania" - powiedziała Zaborowska.

Funkcjonariusze z Wydziału Patrolowo-Interwencyjnego nagrali około 1,5 tys. zdarzeń z czego 77 wskazali jako "możliwy dowód w sprawie" - dodała Zaborowska. Przypomniała, że wszystkie nagrania z kamer przechowywane są przez 30 dni, a te wskazane przez policjantów jako potencjalny dowód, przechowywane są minimum rok.

Wśród najczęstszych przykładów nagrań, sierżant wymieniła: odmowę podania danych osobowych czy używanie słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym. Dodała, że nagrania są pomocne w sytuacjach, kiedy osoba nie przyznaje się do popełnionego wykroczenia i odmawia przyjęcia mandatu karnego.

"Były takie sytuacje przy zatrzymaniu nietrzeźwych kierujących, kiedy nie przyznawali się oni do jazdy pod wpływem alkoholu. Jednak tak naprawdę w takich przypadkach, kluczowym dowodem są zeznania funkcjonariuszy, którzy zatrzymali tego kierowcę, a także badania jego stanu trzeźwości, natomiast nagranie z kamer może być pomocne w postępowaniu" - powiedziała Zaborowska.

"Kiedy funkcjonariusz spotyka się z takim zachowaniem, to dokonuje oceny sytuacji i rozpatruje, czy należy zaznaczyć to nagranie jako możliwy dowód. Jeżeli naciśnie przycisk na kamerze (...) to jest to sygnał dla oprogramowania, że ten materiał zarejestrowany podczas interwencji ma być przechowywany dłużej, przez rok" - wyjaśniła Elżbieta Zaborowska.

Sierżant zapewniła, że policjant nie może w jakikolwiek sposób ingerować w nagranie, bo rejestrowany jest czas i data interwencji. Po zgraniu cały materiał z kamer podlega ochronie przewidzianej w ustawie o ochronie danych osobowych.

Sierżant przypomniała, że każda z kamer przypisana jest do konkretnego policjanta, "są na ich indywidualnym wyposażeniu" - mówiła.

Podała przykład jednej z interwencji, kiedy mężczyzna powiedział policjantom, że odczuwa dolegliwości powstałe na skutek interwencji policjantów; ci poinformowali go o przysługujących mu prawach i przypomnieli, że interwencja była nagrywana kamerami.

"Mężczyzna słysząc to natychmiast stwierdził, że dolegliwości powstały w innych okolicznościach. Policja nie musiała mu pokazywać nagrania, wystarczyło, że funkcjonariusze przypomnieli o zarejestrowaniu kamerami interwencji, a mężczyzna zmienił zdanie. Jak widać, urządzenia te na mundurach policjantów nie tylko rozstrzygają kwestie sporne, ale też działają prewencyjnie" - dodała sierżant.

"Policjant, który posiada kamerę na wyposażeniu, zawsze ją włącza, kiedy podejmuje interwencję w miejscu publicznym. Oczywiście o tym fakcie uprzedza osoby, wobec których wykonuje czynności służbowe. To jest obowiązek policjanta" - podkreśliła.

W sumie, w całym kraju w pilotażu używanych jest 180 kamer. Oprócz podlaskiego, podobne testy prowadzone są również w garnizonie stołecznym i dolnośląskim. Pilotaż potrwa do czerwca, a docelowo policyjne kamery mają nagrywać wszystkie interwencje i ma je mieć każdy patrol.