Pierwszym celem żołnierzy było wejście na Śnieżkę. Najwyższy szczyt Karkonoszy przywitał ich dużym chłodem. Wiejący wiatr spowodował, że temperatura odczuwalna wynosiła -18 stopni Celsjusza. Pokonanie zaplanowanej trasy dodatkowo utrudniał padający śnieg oraz duża wilgotność powietrza, przez którą zwiadowcy mieli wrażenie, że poruszają się w chmurach. W wielu miejscach mgła była tak gęsta, że widać było tylko żołnierza, który szedł z przodu. Poruszanie się utrudniał też leżący śnieg oraz wyposażenie, które każdy żołnierz obowiązkowo zabrał ze sobą na szkolenie. Plecaki sprawiały, że każdy krok górskiej wspinaczki stawał się coraz trudniejszy. Z każdym kilometrem zmęczenie było coraz większe, jednak jak przystało na żołnierzy kompanii rozpoznawczej, każdy doskonale poradził sobie z wyzwaniem - czytamy na oficjalnym portalu 10. BKPanc. 

Kolejnego dnia żołnierze wyruszyli w kierunku zachodnim. Tam po dotarciu do Słoneczników zeszli w dół do Karpacza. W sumie przez te dwa dni zwiadowcy  pokonali około 50 kilometrów. Podczas zajęć żołnierze zwracali uwagę na właściwe poruszanie się w terenie, przestrzegali określonych zasad. Śliskie podłoże, pokryte śniegiem, a w wielu miejscach także lodem, wymagało od nich skupienia i koncentracji. Bez znajomości posługiwania się mapą oraz kompasem nie byliby w stanie wykonać zadania dotarcia do wyznaczonego celu. Wszystko dookoła przykrywał śnieg, a mgła dodatkowo sprawiała, że łatwo można było stracić orientację w terenie. Zawsze wyznaczona była osoba, która wytyczała trasę i prowadziła całą grupę - podaje portal świętoszowskiej brygady.