Leżący na wyspie Luzon wulkan Mayon w ubiegłym tygodniu wybuchał 10 razy dziennie. Lawa okresami tryskała na wysokość ponad 600 metrów i dotarła na odległość 3 km od krateru. Chmura popiołu osiągnęła już wysokość 5 km.

Wokół góry ustanowiono strefę wykluczenia w promieniu 8 km od krateru, w tym strefę największego zagrożenia w promieniu 6 km. W sumie ewakuowano prawie 81,4 tys. mieszkańców. Wielu z nich przebywa w tymczasowych schroniskach.

Położony w południowo-wschodniej części wyspy Luzon i mierzący 2421 metrów Mayon to jeden z najaktywniejszych filipińskich wulkanów. W ciągu ostatnich 30 lat wybuchł sześć razy. W 2010 roku tysiące mieszkańców regionu musiały przenieść się do tymczasowych schronisk po gwałtownej erupcji, której towarzyszyła emisja olbrzymich ilości pyłu wulkanicznego.

Filipiny leżą w tzw. pacyficznym pierścieniu ognia, czyli strefie wzmożonej aktywności sejsmicznej obejmującej obszar od zachodnich wybrzeży obu Ameryk do okolic Nowej Zelandii, Japonii, Indonezji. Na terytorium Filipin znajdują się 23 aktywne wulkany.
 
 

 



 
 W internecie głośno zrobiło się jednak o pewnej parze nowożeńców, która zdecydowała się wykorzystać sytuację do... zorganizowania sesji zdjęciowej: