Przedstawiciele pomorskiej PO poinformowali wczoraj, że wystąpią z apelem do premiera Mateusza Morawieckiego o odwołanie Dariusza Drelicha ze stanowiska wojewody pomorskiego. Przedstawili sześć zarzutów wobec niego; chodzi m.in. o spóźnioną reakcję na sierpniową nawałnicę i zbyt późne zwrócenie się o pomoc wojska oraz o zmiany nazw ulic bez konsultacji z mieszkańcami.

W swoim oświadczeniu przesłanym dziś po południu do mediów wojewoda przyznał, że informację o apelu do premiera przyjął „z dużym zdziwieniem”.

„Działalność opozycji polega na krytykowaniu rządzących (...), ma sens tylko wtedy, gdy jest konstruktywna, a przede wszystkim nie jest oparta na kłamstwach, przeinaczeniach, złej woli i partykularnych, partyjnych interesach”

 – napisał.

Wojewoda odnosi się do każdego z sześciu zarzutów PO. Według niego krzywdzące i niepoparte żadnymi faktami były m.in. medialne sugestie, że wojsko zostało zbyt późno włączone w pomoc po sierpniowej nawałnicy.

„...zostało włączone na czas, decyzję podjąłem racjonalnie i zgodnie z potrzebami Państwowej Straży Pożarnej, która jako podmiot profesjonalny racjonalnie oceniła sytuację”

 - napisał.

Dariusz Drelich jest wojewodą pomorskim od grudnia 2015 roku.