W Nowoczesnej kłócą się od kiedy dotychczasowy lider partii Ryszard Petru sromotnie przegrał wybory na szefa ugrupowania z Katarzyną Lubnauer. Dotychczas starali się jednak stwarzać chociaż pozory współpracy.

Otwarta wojna zaczęła się po środowym wydarzeniach w Sejmie. W partiach opozycji totalnej zawrzało po kompromitacji w głosowaniach w sprawie obywatelskich projektów dotyczących aborcji. Sejmowa większość zdecydowała wczoraj, że obywatelski projekt komitetu "Ratujmy Kobiety 2017", zakładający liberalizację obowiązujących przepisów w sprawie aborcji, nie będzie procedowany. Do skierowania tego projektu do dalszych prac w sejmowej komisji zabrakło 9 głosów.

Skutek był taki, że troje posłów Nowoczesnej: Joanna Scheuring-Wielgus, Krzysztof Mieszkowski i Joanna Schmidt ogłosili, że zawieszają swoje członkostwo w partii. W głosowaniu projektu liberalizującego aborcję, nie wzięło udziału 10 posłów Nowoczesnej – zostali oni ukarani grzywną i naganą. Z partii odszedł też jeden poseł – Artur Cyrański.

Petru natychmiast wykorzystał okazję i za zaistniałą sytuację winą obarczył obecne szefostwo ugrupowania. Odpowiedział mu na Twitterze niedoszły przewodniczący partii, poseł Piotr Misiło, który z walki o stanowisko lidera wycofał się w ostatniej chwili, udzielając poparcia Katarzynie Lubnauer.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Nowoczesna niknie w oczach, a Lubnauer dodatkowo pogrąża jej posłów. Zupełnie nie wiedzą, za czym głosują?